Aktywność fizyczna

10 najlepszych wymówek żeby nie zacząć ćwiczyć

Uprawianie sportu wymaga takiej samej mobilizacji co nauka do sesji, pisanie pracy magisterskiej czy chociażby codzienne smarowanie stóp kremem. Bez regularności nie będzie efektów, a bez motywacji nawet nie kiwniemy palcem. Najłatwiej jest chwycić telefon w rękę i zginąć gdzieś w wirtualnym świecie, zapominając że to życie offline jest najważniejsze. O nasze ciało trzeba tak samo dbać jak o ducha. Bez tego nie ma mowy o jakiejś równowadze i dobrym samopoczuciu. Ospałość, brak kreatywności, szara cera to już widoczne skutki braku aktywności oraz zdrowej diety. Czy nie warto się przemóc?

10 najlepszych wymówek żeby nie zacząć ćwiczyć

1. Nie chce mi się

Klasyka. Lenistwo to najtrudniejszy wróg do pokonania. Wierz mi, że zwycięstwo nad nim już za pierwszym razem potrafi uskrzydlić i dodać sił do kolejnych ćwiczeń. Najtrudniejszy jest bowiem ten pierwszy krok. Czasem należy ubrać się w leginsy, top i już w naszej głowie świta, że coś się będzie działo. Jeśli sama nie masz motywacji powiedz partnerowi żeby przypominał Ci o treningu. To bardzo fajna sprawa, bo zawsze można się umówić na kilka buziaków za 50 brzuszków. Ta wymiana działa w dwie strony 🙂

2. Nie mam w co się ubrać

Odwieczny problem kobiety dopóki nie zacznie myśleć o modzie w rytmie slow. Od czasu przeczytania książki Elementarz stylu i Slow fashion już jest zdecydowanie inaczej w mojej szafie. Zakupy mnie męczą, nie lubię chodzić po sklepach i szybko się denerwuję, że nic nie ma nowego. Jeśli chodzi o sportowe rzeczy to w tej chwili nawet Lidl i Biedronka mają rzeczy do ćwiczeń, więc kiepska jest dla mnie wymówka związana ze strojem. Na początku biegania nie potrzeba butów za parę stów, wystarczą zwykłe adidasy, które można w przyszłości zamienić na jakieś lepsze. Ja sama nie mam zbyt wielu ubrań w stylu fit. Dwie pary długich leginsów, 3 bluzki termiczne z długim rękawem, dwie z krótkim, krótkie spodenki i biustonosz sportowy. Z takim zestawem spokojnie przygotowałam się do półmaratonu.

3. Nie mam czasu

Czas masz na to, na co chcesz go mieć. Kwestia Twojego wyboru i dobrego organizowania czasu. Ja biegam z dzieckiem co drugi dzień, a mam oprócz tego milion spraw na głowie. Wysiłek fizyczny jest dla mnie ważny i staram się dla niego wygospodarować te pół godziny 3 razy w tygodniu. To jest niewiele w porównaniu do tego, ile spędzamy czasu w internecie.

4. Nie wiem jak mam ćwiczyć

Są książki, trenerzy, filmiki na youtubie, blogi, eksperci, siłownie. Nie wiem, jaką aktywność lubisz, ale to od tego zależy, czy w ogóle potrzebujesz jakiejś pomocy. Ja zaczęłam biegać tak po prostu. Potem sięgnęłam po książkę „Bieganie metodą Gallowaya” i nauczyłam się dzięki niej inaczej odżywiać pod trening, pracować rękoma. Jeśli chcesz ćwiczyć w domu to warto kupić sobie jakieś DVD z ćwiczeniami lub po prostu odpalić filmik w internecie. Każdą aktywność jednak warto przemyśleć w odniesieniu do swojego zdrowia i możliwości. Nie wszyscy mogą biegać, pływać albo wspinać się na ściance. Wierzę jednak, że każdy jeśli tylko będzie chciał to w końcu znajdzie coś dla siebie.

5. Mam okres

W moim przypadku okres nie jest żadną przeszkodą do ćwiczeń. Ba, napiszę więcej, delikatny trening nawet pozwala mi rozluźnić brzuch i odetchnąć. Nie wyobrażam sobie pójścia na basen, ale rower, bieganie, czy przysiady jak najbardziej polecam. 

6. Nie jestem gruba, po co mam ćwiczyć

Ja też nie narzekam na jakiś nadmiar kilogramów. Nie ćwiczy się jednak zawsze po to żeby schudnąć, ani zrobić na brzuchu sześciopak. Nie biegam dla czasówek, jakiś wybiegów. Chcę mieć dobrą kondycję i się dobrze czuć. Zdrowe ciało to zdrowszy umysł. Chyba nie muszę Cię już przekonywać? Warto spojrzeć na coraz częstsze przykłady starszych osób, które mimo wieku nie zaniechały ćwiczeń, a nawet są motywacyjnymi przykładami dla dużo młodszych ludzi.

7. Zacznę od poniedziałku

Taaak. Co ostatnio zaczęłaś robić od poniedziałku? Jeżeli chcesz zacząć coś robić, to zaczniesz to tego samego dnia, najpóźniej następnego. Na mnie nie działają poniedziałki, ani noworoczne postanowienia. Wolę stawiać sobie realne cele z dnia na dzień. Dzień tygodnia nie jest ważny, to Twoja motywacja jest najważniejsza. 

8. Ćwiczyłam, ale nie było efektów

Zależy jakich efektów oczekujesz. Spalanie tłuszczu zaczyna się po 30 minutach ćwiczeń. Żeby zacząć chudnąć trzeba nie tylko się ruszać, ale również jeść zdrowo. Po 30 dniach regularnych ćwiczeń na pewno coś już można zobaczyć. Szybciej się wchodzi po schodach, można dobiec na autobus bez problemu, jest wyrównany oddech, brzuch się delikatnie wciąga, metabolizm przyspiesza, ciało ma więcej energii, wzrasta kreatywność i ogólna wydolność. Im dłużej ćwiczysz tym tych plusów pojawia się coraz więcej. Grunt to zastanowić się, na czym nam najbardziej zależy. Jeśli tylko chodzi o wynik biegu to trzeba być cierpliwym, ale jeżeli chcemy trwale zmienić nawyki i przyzwyczaić ciało do zdrowego stylu życia to ta zmiana potrwa dłużej.

9. Nie lubię się pocić

Zarówno Ty, jak i ja jesteśmy ludźmi. Pocenie się to fizjologiczny proces i nic na to nie poradzisz. Niektórzy pocą się mniej, inni bardziej. Są różne preparaty, które zastopują wydzielanie potu, ale musisz wziąć pod uwagę to, że blokując jedno miejsce zmuszasz ciało do wypuszczania potu w innym miejscu. U mnie stosowanie mocnych dezodorantów skończyło się ostrzejszym trądzikiem, więc zdecydowałam się wrócić do słabszych kulek, ale za to twarz była czystsza.

10. Nie lubię obcisłych rzeczy

Jak zaczniesz regularnie ćwiczyć to może je polubisz. Jeżeli nie to może po prostu rozejrzyj się za nieco luźniejszą odzieżową sportową. Dla każdego sportu inny typ ubrań jest bardziej komfortowy. Ja nie wyobrażam sobie biegania w dresie, tak samo jazdy na rowerze. Lubię leginsy, szczególnie termiczne, które nawet w zimie mogę nosić bez majtek. Takie spodnie mają już zwykle wkładkę od środka i bez problemu można je nosić bez bielizny. Nie ma dla okropniejszego widoku niż wpijające się w pośladki majtki i na to obcisłe leginsy. Wtedy może lepiej jednak nie lubić tych obcisłych rzeczy…

A jakie Ty masz wymówki?