Odżywianie

12 powodów, dla których warto jeść dynię

12 powodów, dla których warto jeść dynię

Pamiętam taką sytuację jeszcze w podstawówce – pani poprosiła nas żebyśmy narysowali swoje ulubione danie, coś co najbardziej lubimy jeść. Ja nie zastanawiając się zbyt długo – bo była jesień – zaczęłam rysować talerz z zupą, obok warzywo i podpisałam „zupa z korbola”. Po zebraniu i przejrzeniu prac nauczycielka wybuchnęła śmiechem i spojrzała na mnie. Już się zastanawiałam, czy tak brzydko mi wyszło, czy jakiś błąd, czy to może dziwne, że lubię „zupę z korbola”. Cóż, dziwne okazało się to, że ja nazwałam tak dynię. U mnie w domu właśnie tak w dużej mierze mówi się na to jesienne warzywo – korbol, a że ja uwielbiam z niego prostą zupę z lanymi kluskami to nic innego mi wtedy nie przyszło do głowy. Trafiłam ostatnio na artykuł, którego treścią chcę się z Tobą podzielić, bo właśnie z niego dowiedziałam, jakich jest 12 powodów, dla których warto jeść dynię. 

12 powodów, dla których warto jeść dynię

  1. Wspomaga odchudzanie – dynia jest nie tylko niskokaloryczna, ale także lekkostrawna. To na pewno powody, dla których w trakcie rozszerzania diety maluszkom podaje się ją jako jedną z pierwszych. Jej miąższ ma około 30 kcal na 100 g dlatego, że posiada mnóstwo wody. Jest syta, posiada skrobię i węglowodany. Dzięki swojej zawartości błonnika wspomaga przemianę materii i tym samym odchudzanie.
  2. Poprawia wzrok i stan naszej skóry – dynia jest bogata w beta-karoten, który przekształca się w naszym organizmie w witaminę A wspomagającą widzenie. Miąższ z dyni może być wykorzystywany nie tylko jako dodatek do jesiennego latte, ale także do maseczek. Szklanka ugotowanego miąższu pokrywa dwukrotnie dzienne zapotrzebowanie na wit. A.
  3. Ekologiczna – w przeciwieństwie do marchewki, dynia nie pobiera z gleby metali ciężkich. Jest rośliną mało wymagająca i rośnie nawet na słabszych glebach.
  4.  Jest bogata w witaminę C – dzięki niej można poprawić odporność organizmu i podatność na infekcje. Ułatwia również gojenie ran oraz złamań oraz wpływa pozytywnie na wytwarzanie kolagenu, co znowu jak w punkcie trzecim polepsza stan naszej skóry. Warto gotować dynię al dente w małej ilości wody, aby zachować jak najwięcej wit. C. Innym sposobem jest też starcie jej na surowo i połączenie z jabłkiem oraz cynamonem.
  5. Podczas gotowania nie traci swoich właściwości – wiele warzyw i owoców w trakcie obróbki cieplnej traci to co najcenniejsze. Dynia nie, więc można ją smażyć, dusić, gotować, piec. Ważne żeby po zakupie przechowywać ją w chłodnym i suchym miejscu. Im jest ciemniejsza tym ma więcej karotenoidów – zwykle zmienia kolor po 8-12 tygodniach. Dyni hokkaido nie trzeba obierać ze skóry, dzięki czemu zachowuje ona jeszcze więcej składników odżywczych.
  6. Zapobiega wymiotom – szkoda, że nie wiedziałam o tym w ciąży 🙂
  7. Wzmacnia sprawność seksualną mężczyzn – czyli jest podobna do selera. Pestki dyni są bogate w cynk, który jako antyoksydant chroni plemniki przed wolnymi rodnikami. Nasiona zapobiegają też przerostowi prostaty i działają na prawidłową czynność jąder. Warto, by dynia była obecna w diecie mężczyzn, bo ich zapotrzebowanie na cynk jest większe niż u kobiet.
  8. Pomaga chorym na nadciśnienie – dynia bogata jest w potas, który reguluje prawidłowe ciśnienie krwi. Pozbawiona jest także całkowicie sodu, który negatywnie wpływa na leczenie nadciśnienie. Dzięki pektynom, czyli błonnikowi obniża także stężenie cholesterolu.
  9. Usprawnia pracę nerek – szczególnie dzięki pestkom. Ja akurat niespecjalnie za nimi przepadam…
  10. Poprawia nastrój – tu znowu najważniejsze są pestki, chociaż gdy ja kroję dynię, widzę jej słoneczny kolor i czuję piękny zapach to od razu mam uśmiech na twarzy.
  11. Dostarcza minerały i witaminy – to opisałam już w różnych punktach 🙂
  12. Wspomaga pracę wątroby – miąższ stymuluje wydzielanie żółci, działa więc łagodząco na przewód pokarmowy i wątrobę.

Przepis na moją zupę z dyni

Dynię kroimy, potem obieramy skórkę i znów kroimy w kostkę lub cokolwiek podobnego. W garnku gotujemy wodę, tyle co na ziemniaki. Wrzucamy pokrojoną dynię i pod przykryciem gotujemy aż zmięknie. Następnie blenderem miksujemy na gładki krem i dolewamy mleka aż do uzyskania pożądanej konsystencji. Ja robię zupę z dyni zawsze z lanymi kluskami, więc mleka dodaję jeszcze po zagotowaniu klusek w zupie, bo wtedy zazwyczaj najmocniej się ona zagęszcza. Nie dodaję przypraw, gdyż u mnie w domu każdy je inaczej. Jedni na słodko inni na słono. Lubimy klasykę. Żadnych dodatków.