Wnętrza

Serce domu bije w kuchni

serce domu bije w kuchni

Moim ulubionym miejscem w domu jest kuchnia. To tu rozgrywają się pojedynki na smaki, gonitwa ze Stasiem przy nodze aby ugotować obiad oraz gotuje się ulubiona zupa. Lubię zapach przygotowywanych dań, który delikatnie unosi się po piętrze. Odgłos ekspresu, czajnika albo zmywarki przypomina mi, że tu stale się coś dzieje. Ktoś zostawił łyżkę, inny nie pozmywał. W kuchni zawsze zostają ślady po poprzednikach. To właśnie świadczy o tym, że dom żyje. Że ktoś tu stale zagląda, robi herbatę i smaruje chleb masłem. Tak, serce domu bije w kuchni.

W czasie ciąży miałam manię kupowania dodatków domowych. Syndrom wicia gniazda strasznie odbił się wtedy na moim portfelu i całe szczęście po narodzinach Stasia udało mi się większość rzeczy sprzedać. Dlaczego nie kupowałam wtedy namiętnie książek?  Nie wiem. W tamtych czasach było u nas pastelowo i kolorowo. Na macierzyńskim przebrnęłam przez różne poradniki i książki o slow life i minimalizmie i odnalazłam drogę. Zawsze nią szłam, ale zdarzały mi się właśnie takie wpadki, jak ta z okresu ciąży. Teraz mamy kilka ulubionych kubków, białą klasyczną zastawę z ikei, metalowe puszki i drewniane deski. Ta prostota nie każe mi się zastanawiać nad połączeniami kolorów. Każde danie wygląda dobrze na białym talerzu, a gdy przychodzą goście, zawsze mogę poszaleć z serwetkami.

Szkoda mi czasu na mycie tysiąca bibelotów. Wolę tę energię przeznaczyć na pieczenie tart, robienie naszych ulubionych smooothies i szybkich obiadów, które zaspokoją nerwowy głód mojego Synka. On zdecydowanie najbardziej nie może się doczekać posiłków i zawsze z zaciekawieniem patrzy, co szykuje się na blacie oraz co stoi na stole. Dobrze mieć w domu takiego łasucha, który nie wybrzydza i z ciekawością próbuje nowych smaków. Moje serce wtedy rośnie, kiedy widzę, jak wciąga szpinak, cukinię, awokado i masę innych mało lubianych powszechnie warzyw.

Dla mnie gotowanie i pieczenie to chwila relaksu. Podobno parom z problemami małżeńskimi poleca się na terapii wspólne gotowanie jednego posiłku. Ja uwielbiam robić to razem, dlatego codziennie staram się włączać w to Stasia, aby wyrobił sobie nawyk jedzenia w domu oraz tak spędzanego czasu. Nie ma w końcu nic przyjemniejszego niż uczenie takiego Malucha prostych czynności w kuchni, a następnie wspólne degustowanie dzieła. To duma dla mamy, ale też dla dziecka, bo taka potrawa zupełnie inaczej smakuje.

Serce mojego domu bije w kuchni, a Twojego gdzie? DSC_2693 DSC_2694

DSC_2697

DSC_2698 DSC_2704

DSC_2705

DSC_2706 DSC_2715

DSC_2728

DSC_2733

DSC_2765

DSC_2979

DSC_3004 DSC_3008

Niektóre z rzeczy w kuchni nabyłam niedawno:

puszki z drewnianą pokrywką

miętowe melaminowe kubki 

drewniana deseczka i okrągła tacka

ścierka w kwiaty

szczotka do mycia naczyń8

zaparzacz serduszko

dozownik do płynu

Kuchnia ze zdjęć to piękna część mieszkania, które wynajmowaliśmy na kilka dni w maju w Poznaniu. Możecie je wynająć na Airbnb 😉