Aktywność fizyczna

Dlaczego warto zabrać rowery na wakacje nad morzem?

Dlaczego warto zabrać rowery na wakacje nad morzem?

Jak tylko zostaliśmy z Piotrem małżeństwem i zaczęliśmy jeździć na wakacje z zazdrością patrzyliśmy na osoby, które w górach albo nad morzem śmigały na rowerach. Wolność, brak musu jeżdżenia wszędzie autem, mobilność i ruch to tylko niektóry argumenty, które przemawiały za tym, abyśmy i my w końcu zabrali ze sobą rowery na wczasy. Szkoda, że nie zrobiliśmy tego jeszcze zanim pojawiło się w naszym życiu dziecko, bo mielibyśmy 3/4 bagażu mniej, ale… to tak naprawdę przyjemność wieść Stasiowi w sakwach zestaw zabawek do piachu, trochę przekąsek, ciuchy do przebrania w razie przemoczenia no i kilka kocyków lub otulaczy. Tegoroczne wakacje nad morzem były nafajniejsze właśnie dlatego, że byliśmy już z dzieckiem w pełni świadomym siebie oraz z rowerami. Nawet drobny deszcz nas nie powstrzymał!

Dlaczego warto zabrać rowery na wakacje nad morzem?

Pakowanie na wakacje z dzieckiem to zawsze super zadanie organizacyjne. Trzeba pamiętać, aby nie zapomnieć o lekach, masie ubrań, gadżetów i wszystkich pierdół, które mogą się przydać poza domem. Sklepy są praktycznie wszędzie, ale wiadomo że szkoda płacić za coś, czego po prostu nie zabraliśmy w domu. Zabranie rowerów na wypad nad morze czy w góry też trzeba odpowiednio zaplanować. Przed wyjazdem musisz na pewno poszukać odpowiedniego bagażnika do przewiezienia sprzętu. Nie będę się na ten temat wypowiadać, bo tą kwestią zajął się Mąż. My mieliśmy specjalne szyny na dachu, na których zostały przymocowane rowery przed podróżą z Poznania do Darłówka. Nad morze pół drogi padało, więc rowery były narażone na ciągłe przemoczenie, ale nic im się nie stało. Fotelik rowerowy Stasia mieliśmy w środku auta, przypięty pasami za fotelem przedniego pasażera.

Nasz rowerowy ekwipunek nad morze zawierał: 2 rowery, fotelik Hamax Siesta, mój koszyk wiklinowy, sakwy Crosso. Zabraliśmy również poduszeczkę na kark dla Stasia w razie drzemki w foteliku, ale jak się okazało o wiele lepiej sprawdził się nam miętowy kocyk zawinięty nieco pod główką. Sakwy Crosso są mojego Męża, ale ponieważ w trakcie naszych podróży nad morzem on woził Stasia, mnie zostało przydzielone wożenie podróżnego bagażu. Mimo że wyglądem jakoś mnie nie powalają to są bardzo pojemne oraz wodoodporne, więc nie było mowy, żeby zmókł mi aparat lub ciuchy Staśka.

Im dłużej byliśmy w Darłówku tym wygodniej poruszało się nam rowerami. Szybko obczailiśmy trasy objazdowe najbardziej obleganych uliczek i dużo częściej korzystaliśmy z dwóch kółek niż z wózka na plaży, bo łatwiej było przejechać parę metrów ze Stasiem w foteliku niż gonić go co chwila przed wbiegnięciem do wody, a przy okazji ciągnąć wózek.

Prawie pod koniec naszego wyjazdu postanowiliśmy zrobić wycieczkę z Darłówka do Jarosławca. Jak się okazało tuż przy samym morzu jest stworzona do tego idealna droga, dzięki czemu bez problemu mogliśmy jechać rowerami, patrzeć od czasu do czasu na plażę, wzburzone morze, a przy okazji wdychać morskie powietrze. Staś wypatrywał na polach wiatraki, a ja z uśmiechem na twarzy w końcu nie patrzyłam na innych rowerzystów z zazdrością, że nie mam przy sobie swojego sprzętu. Ba, to inni tak na nas patrzyli!

Dlaczego warto zabrać rowery na wakacje nad morzem? DSC_6788 DSC_6715 DSC_6720

DSC_6746

DSC_6666

DSC_6797