Refleksje

Erze turboczłowieka mówię STOP!

Wstaję godzinę przed moimi Chłopakami. Idę umyć zęby, włosy, zakładam stanik do biegania, ulubione buty i wychodzę biegać. Tuż przed 7, słońce jest tak delikatne. Powietrze pachnie wilgocią, a na drodze pojawiają się tylko sporadycznie auta. Sąsiedzi dopiero zaczynają podnosić rolety na oknach, a ja wracając z biegu zahaczam po bułki do sklepu. Tak, bułki. Uwielbiam je i nie czuję, żebym musiała ich sobie odmawiać. Co jakiś czas bez żadnych wyrzutów sumienia jem je na śniadanie, robiąc sobie najpierw ciepłą wodę z cytryną i czekając aż mój Syn wstanie. Czasem czeka już na mnie, jak wracam, a czasem mam jeszcze okazję przygotować dla nas śniadanie. To moje życie. Czy o czymś jeszcze marzę? Tak! Chciałabym się wyprowadzić od Rodziców. Jeszcze trochę i spełnimy to marzenie. Bo marzenia nawet w czasach kryzysu są za darmo. Erze turboczłowieka mówię STOP, bo nie mogę sobie odmówić tej bułki i tego spokojnego biegu. 

Brak czasu na przyjemności

Mam wrażenie, że każdy zazdrości mi biegania albo czasu na czytanie książek. Tak, mam 1,5 roczniaka, ale nie zapominam o sobie. Ja po prostu potrzebuję tego, by zostawić gdzieś te pieluchy, i pytania „Co to”, tę ciągnącą łapkę, gdy po średnio przespanej nocy próbuję uśpić Synka. Dla zdrowia psychicznego każdy człowiek musi znaleźć dla siebie te 5 minut, by odsapnąć. Od pracy, dziecka, rodziców, męża, dziadków, ludzi w tramwaju i tych z kolejki na poczcie. Nie musisz iść na zakupy, bo to w czasie desperacji lub smutku przynosi opłakane efekty. Lepiej przypomnij sobie swoją pasję i zacznij się na nowo w niej spełniać.

Gotowanie, fotografia, szycie, jakiś sport, przerabianie mebli, składanie modeli albo inne czynności są dla niektórych prawdziwą przyjemnością. Ja gdy mam za dużo na głowie i nawet na bieganie nie mam siły to mówię Mężowi, że musimy gdzieś jechać. Na miasto, na lody, na spacer. Byle razem i bez większych zobowiązań. Pochodzić, zjeść coś dobrego, nie krzyczeć i nie mieć pretensji. Popatrzeć wspólnie na moment, w którym się znajdujemy i podumać nad przyszłością. Wyznaczyć priorytety i dalszy plan działania. Bo plan jest ważny nawet gdy lubisz slow life.

Brak priorytetów…

objawia się tym, że ludzie twierdzą, że nie mają na nic czasu. Uważają że są turboczłowiekami. Takimi maszynami co tylko praca – dom, a gdzie tu książka, gdzie tu własny kąt albo kolejne dziecko. Pieniądze stały się celem, a to one powinny nam służyć w dążeniu do wyższych wartości. Mamy wrażenie, że zarabiamy wciąż za mało, a ja czasem myślę, że mam tyle ile mi potrzeba. Oczywiście, jak się napatrzę na sielskie obrazki to mam w sercu jakieś ukłucie, ale… dobrze wiem, że blogerzy często kreują wizerunek swojego życia i tak wracam do swojego jednego pokoju i domu Rodziców, gdzie nie wszystko jest tak, jak ja bym chciała. Gdy potrzebowałam odsapnąć to poszukałam pięknego mieszkania w Poznaniu na Airbnb i tak spędziliśmy 2 świetne weekendy w kawalerce na Jeżycach. Utwierdziłam się, że życie w mieście nie jest dla mnie. Że życie w mieszkaniu nie jest dla mnie.

Jaki mam cel? Dom do 100m2, okolice Tarnowa Podgórnego. Czasem już za mocno tego pragnę. Tak bym pstryknąć chciała i już mieć. Tak się nie da. Na to musimy zapracować, więc Mąż kolejną pracę znalazł i niedługo w soboty już tak spokojnie jeść śniadania na mieście nie będziemy. Wyznaczyliśmy jednak priorytet, aby wynieść się od Rodziców. Żeby to zrobić musimy mieć więcej pieniędzy, aby wziąć kredyt i albo kupić dom z rynku wtórnego albo zbudować coś od podstaw zupełnie z projektu. Taki priorytet zmienia całkowicie codzienność. Wiesz dokąd zmierzasz i zabiegi marketingowe próbujące ci wmówić, czego to jeszcze nie potrzebujesz nie działają. Bo czego ja potrzebuję? Spokoju i wspólnych śniadań we własnej kuchni.

Pogoń i wyścig szczurów nie jest dla mnie

Nie lubię porównań i obmawiania ludzi. Jeśli ktoś zazdrości to jego sprawa. Jeśli uważasz, że ktoś dostał dom po rodzinie, a Ty musisz harować jak wół na kredyt i jest to niesprawiedliwe to Twoja sprawa. Każdy jest panem swojego losu. Znasz pewnie mnóstwo historii ludzi, którzy od zera doszli do pozycji miliardera. Są też tacy, którzy mimo tego, że od niemowlęcia byli zabezpieczeni finansowo pozostali współczującymi ludźmi. Ja nie czuję potrzeby ścigania się z Tobą o to, kto szybciej dom wybuduje. I na mnie przyjdzie czas i na Twoje marzenia przyjdzie czas. Czy nosisz torebkę Michaela Korsa czy masz bawełnianą ekologiczną torbę z logo sklepu nie robi dla mnie różnicy. Nie jesteś dla mnie marką firmy, tylko swoją marką. Jeśli poza pieniędzmi nie masz dla innych serca i czasu na rozmowę to nie jesteś dla mnie interesujący. Lubię gdy ludzie opowiadają z pasją o swoich zainteresowaniach. Gdy zamiast o ostatnich zakupach, kosmetykach i innych materialnych rzeczach z podnieconym głosem streszczają mi najnowszą książkę z literatury faktu albo reportaż z gazety. Analizowałam ostatnio blogi najpopularniejszych blogerek. Wyciągnęłam wnioski i mam refleksję pół na pół, czy ja będę się w stanie kiedykolwiek przebić. Tak, wiem, Jason Hunt napisał, że trzeba pisać i pisać i na początku się wszędzie wbijać. Tylko czy ja tego chcę? Chyba bliżej mi do slow bloggingu niż do pisania na najpopularniejsze tematy. Tydzień karmienia piersią – to wszędzie wpisy o laktacji. Wakacje? No to tematy o tym, jak je przetrwać z dzieckiem. Byłam tydzień nad Bałktykiem i mogę powiedzieć tylko tyle, że były to najfajniejsze wakacje do tej pory. Cóż więcej się rozpisywać?

Może nigdy nie będę tak popularna jak Bakusiowo, jak Buuba, albo Flow Mummy. Mam jednak przyjemność czytać od Was maile i wiadomości, że coś kupiłyście z polecenia, albo ruszyłyście tyłek albo zaczęłyście biegać. No i dobrze! Wasze życie jest lepsze, a mój dzień także nabiera dodatkowych kolorów, dzięki takim rozmowom. Kiedyś zbudujemy razem dom. Nawet jeśli nie zarobię na niego na blogu, pewnie go nie zostawię. To taka moja mała pasja. Dziennikarska pasja.

DSC_0543 DSC_0475

DSC_0402

DSC_0545 DSC_0536 DSC_0539

DSC_0742

DSC_0683

Mieszkanie, które widzicie czasem na zdjęciach to miejscówka na Jeżycach w Poznaniu. Wynajęliśmy przez Airbnb. Polecam, bo cicho i w centrum miasta, a do tego ten design… Zabraliśmy ze sobą nasze kubki i bibeloty, bo się mogłam poczuć prawie jak u siebie. Poza tym, herbata smakuje najlepiej w swoim kubku 😉

Poddajesz się erze turboczłowieka, czy jesteś gdzieś z boku? Do czego dążysz? Wiesz w ogóle?

Jeszcze jedna sprawa, jeśli masz chwilę wypełnij ankietę poniżej. Pomoże mi to lepiej dopasować treści nowych wpisów do moich Czytelników, czyli między innymi do Ciebie 🙂

ankieta