Zdrowe ciało

Jak zacząć zdrowo żyć? Od teraz!

Od czego zacząć, żeby zmienić styl życia i odżywiania? Co zrobić żeby zacząć zdrowo żyć od dziś? Wyspać się! Najprostsza rada, która doda Ci wigoru, odejmie cieni pod oczami, rozdrażnienia i niecierpliwości w ciągu dnia. Do tego dodaj mnóstwo warzyw, owoców, nieprzetworzonych produktów, umiarkowaną aktywność minimum trzy razy w tygodniu, co najmniej 1,5 l wody, odpoczynek minimum godzinę przed snem oraz relaks w soli Epsom. To tylko niektóre z zaleceń, które dostałam ja od swojej pani dietetyk. Stosuję się do wytycznych i nowego planu żywienia od 22.12 i oprócz zrzucenia trzech kilogramów poprawił mi się wygląd buzi, wzrósł poziom energii, nie jem w ogóle słodyczy i chodzę mniej rozdrażniona. Grunt to zauważyć, że nasze życie nie idzie do końca w dobrym kierunku. Że organizm wysyła pewne sygnały, aby zmienić dotychczasowe nawyki. Życie to ciągłe dostosowywanie się do panujących warunków.

Jak zacząć zdrowo żyć? Od teraz!

Może zacznę od tego, dlaczego w ogóle ja, 26-latka, teoretycznie pełna wigoru i zapału zwróciłam się po konsultację do dietetyka. Wszystko zaczęło się w sumie po ciążach, a jeszcze bardziej rok temu, gdy rozpoczęłam pracę jako fotograf rodzinny, a po kilku miesiącach doszły śluby. To tylko z boku wygląda na lekką i przyjemną pracę, ale ja po każdej sesji mogłabym się przebrać ze względu na pocenie się. Fotografowanie to fizyczna praca na nogach, szczególnie jeśli ktoś nie używa zoomów tylko obiektywy stałoogniskowe i musi cały czas pracować, podchodząc i oddalając się. Kocham to! To moja pasja i praca, która pozwoliła mi siebie odkryć na nowo i pokazywać na zewnątrz moją wrażliwość poprzez zatrzymywanie w kadrach cudzych emocji, ale…

Produkt finalny to jednak fotografia po obróbce. A obróbka przy dwójce małych dzieci, jak myślisz kiedy się odbywa? Głównie późnym wieczorem i nocami. Nie śpi się kilka dni pod rząd do 1,2 w nocy. Potem nie da się zasnąć, bo przez patrzenie na ekran nie wydziela się melatonina. Wstaje się następnego dnia przed 7 w podłym nastroju, bez jakiejkolwiek regeneracji i tak z dnia na dzień człowiek kapcanieje. Szczególnie, jeśli nie dostarcza swojemu organizmu paliwa, czyli zdrowego jedzenia…

Moje posiłki były bardzo częste, ale małe. Zaczynałam śniadania o 8, kończyłam dojadać o 11. W międzyczasie jabłko, banan, orzechy, cokolwiek żeby przegryźć. Można tak funkcjonować i jak widzisz po moich pracach w ostatnim roku, na fotografiach nie widać żadnego zmęczenia, a raczej stały progres. Tak jest i było, bo stale myślałam o zdjęciach i pracy. Jak nie sesja, to obróbka, jak nie obróbka to poprawki na stronie, kupowanie pudełek na odbitki, pakowanie, szukanie inspiracji. To pracoholizm przez który też nie mogłam zasypiać.

Jakiś czas temu byłam na warsztatach marketingowych dla fotografów w Łodzi i tam Szymon Mierzwa podkreślał, jak ważne jest pokazywanie buzi i gadanie na Instagram Stories. Przez to jakoś się przełamałam i zaczęłam kręcić różne filmiki pokazujące pakowanie odbitek, plenery itd. Na tych filmikach nie zawsze miałam makijaż i przez to Marta, którą poznałam właśnie przez mojego bloga zwróciła mi uwagę na mój trądzik. Ja się do niego po ciążach przyzwyczaiłam, ale fakt, w ostatnim roku się zaostrzył. Marta, która jest technikiem kosmetologii podpowiedziała mi, żebym zrobiła sobie badania – przede wszystkim związane tarczycą. Trochę mi to zajęło zanim ruszyłam tyłek, ale jak już się wzięłam za badania to posypała się lawina…

Zauważ problem – moje objawy i wyniki badań

Trądzik, okropne cienie pod oczami, sucha skóra, ciągłe uczucie zimna, brak wzrostu paznokci u stóp, wypadanie włosów garściami, ospałość, duża potliwość, wahania nastroju, brak ochoty na seks, problemy z koncentracją i pamięcią, trudność z utrzymaniem stałego poziomu energii. To objawy moich chorych nadnerczy, a raczej ich wykończenia przez permanentną pracę, krótki sen i brak odpoczynku. Po wypisaniu objawów, które mam, zrobiłam sobie dwa pakiety badań – tarczycowy i hormalny z Diag.pl . Są one tańsze przez internet, gdy kupicie je właśnie w pakiecie. W ciąży kupowałam badania na miejscu i płaciłam dwa razy drożej… Teraz trochę zmądrzałam. Jeśli jesteście z Poznania to polecam jeszcze Centrum Krwiodawstwa na Marcelińskiej, bo tam są najniższe ceny, jakie udało mi się znaleźć. Tym razem jednak musiałam mieć coś bliżej domu i byłam w Diagnostyce.

Gdy otrzymałam wyniki to stwierdziłam, że nic mi nie jest, bo wszystko mieściło się w widełkach. Mówiłam o tym na Instagram Stories, ale kilka osób mimo to proponowało mi konsultację badań. Szukałam endokrynologa i poszłam z polecenia jednej dziewczyny, której robiłam sesję do dr Nadii Sawickiej – Gutaj. Nie ma o niej zbyt wiele opinii w internecie, ale opis wizyty u niej bardzo mi się spodobał i postanowiłam zaryzykować. Pani doktor zwróciła uwagę, że TSH za wysokie i że nie podoba jej się bardzo wysoki poziom hormonu DHEA. TSH miałam powyżej 4, a DHEA powyżej 400. Przypominam, wszystko w widełkach wypisanych z laboratorium. Na tarczycę dostałam Letrox, a na buzię wskazówki, by pomyśleć o wykluczeniu nabiału oraz podziałanie kwasami oraz Epiduo. Powiedziałam, że ja jem nabiał bez laktozy od dwóch lat, ale Pani Doktor prosto mi wytłumaczyła, że to że coś jest bez laktozy nie oznacza, że nie ma białek mleka. Jeśli macie jakiś taki produkt w domu przeczytajcie skład.

Postanowiłam drążyć dalej, dlatego że Pani doktor powiedziała też, że jeżeli hormon DHEA nie obniży się to mam pomyśleć o terapii hormonalnej, co wiąże się z antykoncepcją również. Jestem daleka od jakichkolwiek tabletek, nie biorę ich na ból głowy czy brzucha, bo wtedy po prostu wybieram wodę, spacer albo sen. Znowu gnębiłam moją kochaną Martę, co ona sądzi i czy może faktycznie nie pokombinować z dietą, bo zaczęłam czytać o tym DHEA, że to hormon stresu i w sumie bardzo dużo moich objawów pasowało do tego, że coś z nim nie tak. O radę w wyborze dietetyka również zwróciłam się do moich obserwatorek na IG i spośród lawiny poleceń zaufałam Justynie, u której byłam na sesji. Poleciła mi znajomą – Marikę Skoddę. Fakt, nie mieszka w moich okolicach, ba, w Szczecinie, ale mamy globalną wioskę i nie widziałam problemu w konsultacji online i telefonicznej, a naprawdę czułam, że potrzebuję pomocy. Po szybkiej odpowiedzi na mojego maila, pani Marika zaleciła jeszcze dodatkowe badania – morfologię, badanie moczu, glukozę, insulinę, kortyzol na czczo, lipidogram. I znów teoretycznie większość wyników była w widełkach, ale jak wiesz, diabeł tkwi w szczegółach…

Hormon DHEA odpowiedzialny jest za produkcję kortyzolu, kortyzol za glukozę… Wszystko pięknie się łączy i rozbija się o mój SEN. To że nie śpię o konkretnej porze wykańcza mnie wewnętrznie. Ponadto ciągłe myślenie o pracy i brak relaksu powoduje, że nadnercza nie mają kiedy odsapnąć, bo stale są zajęte. Pani Marika powiedziała, że w moim wypadku nawet dieta bez snu nie pomoże, więc zmiana mojego stylu życia jest złożona, ale w żadnym wypadku nie niemożliwa.

Jak ja zaczęłam zmieniać swoje nawyki?

Od Pani Mariki otrzymałam zarówno wytyczne dotyczące ogólnych zaleceń, jak i jadłospis na miesiąc, o którego ułożenie poprosiłam. Mam: wykluczyć gluten, nabiał, słodycze oraz żywność przetworzoną. Zdecydowałam także że rezygnuję z mięsa, dlatego że nie mam dostępu w najbliższej okolicy do godnego polecenia rzeźnika, a jeżdżenie do miasta, w którym w ogóle nie bywam poza sesjami raz na miesiąc mija się z celem. Mój jadłospis opiera się zatem na produktach roślinnych, jajkach oraz rybach. Główne założenie jest takie, żeby mnie zregenerować i odżywić wewnętrznie. Mam zjeść 5 posiłków z możliwością wykluczenia podwieczorku, na który zwykle są przepyszne koktajle lub orzechy – od 22.12 nie opuściłam żadnego 😉 Ograniczanie mięsa w diecie rozpoczęliśmy już dobre kilka tygodni temu, od momentu kiedy coraz częściej kupne mięso brzydko pachniało i trzeba je było wyrzucić. W tej chwili nie odczuwam żadnego braku mięsa, ani ochoty na nie, ale nie jest tak, że nie mogę go zjeść. Mięso to najprostsze źródło białka zawierającego wszystkie aminokwasy. Aby uzupełnić te same aminokwasy białkami roślinnymi trzeba ich jeść wiele rodzajów.

Choć nie lubię tabletek to przy moim obecnym stanie zdrowia niezbędna jest suplementacja – wit. A i D, B complex oraz E, a do tego probiotyki, które mają pomóc odbudować florę bakteryjną. To samo zadanie ma także zapisane mi picie zmielonego siemienia lnianego potocznie nazywanego glutkiem. Kto pije ten wie o co chodzi. Pierwszy raz było ciężko, a teraz nie wyobrażam sobie dnia bez tego lnianego przysmaku. Możecie poczytać więcej o tym na Quchennych Inspiracjach. Polecam nie tylko ten wpis, ale i cały blog Małgosi, jak i jej konto na instagramie, na którym dzieli się wiedzą. Piję glutka od połowy grudnia już i włosy oraz paznokcie poprawiły się mega! Z głowy co prawda jeszcze sporo włosów wypada, ale są zdecydowanie grubsze w dotyku.

Poza jedzeniem świeżych i zdrowych produktów ważne jest także nawodnienie. Zalecenie dla mnie – 1,8 l wody, do tego max. 2 filiżanki kawy lub herbaty. Piję rano i wieczorem herbatę z czystka, za to odnośnie wody zostałam nieco poinstruowana. Z mojego moczu ewidentnie wynikło, że brak mi minerałów i „jestem wypłukana”. To dlatego że ja piłam głównie ciepłą, przegotowaną wodę. Ta jest pozbawiona wszystkiego co możliwe. Teraz powinnam pić wodę filtrowaną – mamy w domu Britę – oraz co drugi dzień butelkę wody wysokozmineralizowanej żeby się tych minerałów nałykać dosłownie od środka. Pamiętajcie, by pić jak najmniej wody z butelek, bo ftalan zawarty w plastiku przenika do wody i ma wpływ na naszą gospodarkę hormonalną. Unikać należy ich szczególnie w trakcie upałów i ciepłych dni, bo pod wpływem temperatury plastik po prostu wydziela tego jeszcze więcej. Unikanie jednorazowych butelek jest też zgodne z filozofią less waste i zero waste, o której ostatnio dużo oglądam filmów i czytam.

chleb bezglutenowy z siemieniem lnianym

Na zdjęciach mój chleb bezglutenowy z siemieniem lnianym upieczony w domu plus pasta z awokado i jajka z kiełkami, ogórkiem oraz czarnuszką.

pasta z awokado i jajka

Jak już się najem to…

mam się zrelaksować. Najlepiej podczas spaceru, jogi, pilatesu, spokojnej aktywności lub czytając książkę, leżąc w wannie z rozpuszczoną solą Epsom. Sól ta jest związkiem magnezu, a magnez dużo lepiej przyswajany jest przez nasz organizm poprzez skórę niż tabletki od środka. Jeżeli drży Ci powieka, pijesz dużo kawy to takie kąpiele są również dla Ciebie! Ja śpię po nich jak zabita, dosłownie. Kup najlepiej na Allegro po 5 kg 😉 do wanny trzeba wrzucić 2 szklanki soli.

By się wyciszyć godzinę przed snem zrezygnuj ze wszystkich ekranów. Niestety, ale żyjemy w czasach ciągłego naświetlania i totalnie zaburzamy sobie wydzielanie melatoniny, która produkuje się najszybciej w ciemnościach. Telefon przedłuża naszą aktywność i nie pozwala nam zasnąć, dlatego potrafimy się w niego wlepiać nawet po północy nie czując zmęczenia.

Nasz organizm najlepiej regeneruje się między 23 a 1. Jeżeli w tym czasie nie będziemy spać to możemy przyjąć, że i tak wstaniemy niewyspani i bez sił. Nie dajemy możliwości regeneracji całemu naszemu ciału, które naprawdę jest znorane po całym dniu pracy, zakupów, biegania z i za dziećmi oraz zajmowania się milionem spraw. Wiedziałam, że potrzebuję osoby, która mi o tym przypomni i kopnie mnie w odpowiednim momencie w tyłek, żebym przypomniała sobie o SOBIE. Co z tego, że ludzie na moich zdjęciach są cudownie szczęśliwi, skoro odbywa się to kosztem mojego zdrowia? Inwestycja w zdrowie to najlepsze co możemy zrobić dla siebie, swoich dzieci, partnerów oraz osób, z którymi pracujemy, bo jesteśmy po prostu wydajniejsi.

sól epsom

W kolejnym wpisie opiszę Ci organizację przygotowywania posiłków, moje zakupy żywności, pieczenie chleba i wiele innych. Mam nadzieję, że wyniesiesz z tych wpisów wiele dla siebie.