Książki

Mniej znaczy lepiej

O książce Marty Sapały zaczęło się robić głośniej w okolicach Świąt. Polecałam ją nawet jako prezent świąteczny, a sama zakupiłam ją jeszcze na jakiejś promocji w Matrasie. Przeczytałam dosłownie w kilka dni, bo styl autorki jest po prostu bardzo wciągający. Sama akcja i pomysł na ograniczenie konsumpcji przez rok wzbudził we mnie podziw…

Mniej znaczy lepiej

 Jak się okazało oczywiście nie wszyscy wytrwali w eksperymencie i nie wszyscy przez cały czas rygorystycznie go przestrzegali. Nie ma się co dziwić, bo mnie również z dnia na dzień ciężko byłoby po prostu oderwać się od wszystkiego, co należy kupić. Jeśli chodzi o jedzenie to w głównej mierze miało ono być wytwarzane, wyhodowane, bądź pozyskiwane w ramach wymiany.
Sama idea ograniczenia zakupów bardzo mi się spodobała, jednak gdyby pozostała pewna swoboda być może całe przedsięwzięcie miałoby o wiele lepsze, długoterminowe skutki i stałą zmianę myślenia.
Bliższa mi jest idea małych kroków. Zmian w przestrzeni. Zmian w zachowaniu. Pojedynczych, świadomych wyborów, które odciągną nas od ciągłego nienasycenia, chęci posiadania i ścigania się z innymi.
Książkę bardzo polecam, bo jest świetnie napisana. Podejrzewam, że każdy wyciągnie coś dla siebie i niektórym spodoba się metoda zastosowana w eksperymencie, a niektórzy pewnie podzielą moje zdanie, że zmieniać warto wszystko po trochu.