Slow life

Nie zapomniałaś o kimś? O sobie? O kobiecości kilka słów

sesja kobieca buduarowa Pani Woźna Poznań

Od maleńkości wpaja się nam, kobietom, że mamy służyć innym, opiekować się rodzeństwem, dbać o dom, sprzątać, być dla męża ostoją i upojeniem w nocy. Wiemy, że dzieci to nasz przydział wśród życiowych obowiązków. Czy na pewno? Czy nas to uszczęśliwia? Bycie w ryglach, kiedy głowa chce więcej, chce czegoś tylko dla siebie. Własnej ostoi, momentów gdy dzieci nie walą do drzwi łazienki, przyzwolenia na zwolnienie tempa i wymoczenie nóg. Jak łatwo wśród codziennego biegu zapominamy o sobie. Zakupy zrobione, dzieci nakarmione, dom wyczyszczony – tylko my jakoś takie wyprute i bez energii nie mamy siły wieczorem na więcej niż prysznic. Pośród miliona spraw łatwo o sobie zapomnieć. Praca, mąż, dzieci, a gdzie my? Kobiecość na wynos, poproszę raz!

Nie zapomniałaś o kimś?

Kiedy dorastamy śmiało prezentujemy własne zdanie, poglądy. Na studiach walczymy z wykładowcami, polemizujemy. Nasze zdanie się liczy, liczymy się my, po nazwisku, imieniu, bez życiowej roli. Jesteśmy sobą i dla niewielu spraw dzielimy czas, choć wydaje nam się i tak to przytłaczające.

No i nadchodzi… ten „błogosławiony” stan. Nie nazwałabym życiową rewolucją ślubu. To przepiękny, cudowny dzień, zorganizowany od A do Z. Nawet jeśli nie mieszkaliście wcześniej ze sobą to czeka Was przecież czas wspólnych śniadań, przytulanych wieczorów, wychodzenia razem do kina czy na rodzinne przyjęcia. Sami ze sobą. A ciąża? Ona powoli przygotowuje na nadchodzący huragan. DZIECKO jak żadna Kathrina zmiata stare porządki i egoistyczne myślenie tylko o własnych potrzebach. Od tego momentu większość ludzi, szczególnie tych, którzy mają już swoje maluchy, pyta cię przede wszystkim o mieszkańca brzucha. Pół biedy, kiedy to pierwszy bobas, wówczas zdarzają się sporadyczne pytania o nastrój, samopoczucie rodzicielki, ale im bardziej zagłębiasz się w macierzyństwo, tym Twoja orbita oddala się od kobiecości. Coraz mniej osób dostrzega Ciebie, a widzi błędy wychowawcze i tylko dzieci. Ale w sumie…

ciężko o sobie myśleć, kiedy dziecko stale pragnie twojej bliskości. Kiedy karmisz piersią i masz czasem 5 minut dla siebie. To moment, żeby iść do toalety i ogarnąć się na kolejne karmienie. Na spotkaniach inni pytają o dzieci, przedszkole, umiejętności malucha, o to jak śpi, je, czy mówi, czy chodzi. A czy ty jesteś w formie? Sama pewnie nie zadajesz sobie tego pytania. Nie masz siły. Zatem nie ma co wymagać tego od innych.

Zawalcz o siebie, dla siebie

Tę złą passę trzeba, w którymś momencie przerwać. Nie zyskuje na niej nikt. Ty drażliwa, dzieci jakieś wkurzające, mąż stale czegoś chce. Żeby mieć siły dbać o innych, musisz wziąć się w garść. Mieć odwagę powiedzieć, że nie dajesz rady, że chcesz odpocząć, wyjść, rzucić codzienność w cholerę i na moment zamienić się w nie – matkę. Moja strategia? Jak najmniej rozmawiać ze znajomymi o dzieciach. Więcej o sobie, świecie, zainteresowaniach, żeby wyjść z trybika rodzica. To tylko jedna z ról.

Nie potrafię być TYLKO mamą. Tak, wiem to ogromny przywilej, możliwość poznania nieznanych wcześniej uczuć, nauka pokory i cierpliwości. Ale jednak. Mnie nosi. Chcę więcej widzieć, wiedzieć, myśleć. To spełnianie się wpływa pozytywnie na to jaką mamą jestem. Wracam ze zdjęć, z sesji, pełna miłości, z dobrą energią, pocieszona rozmowami z poznanymi ludźmi. Chce mi się biegać wokół stołu za dziećmi, mam ochotę je przytulać, całować i stale powtarzać, jak mocno kocham. Bo głowa odpoczęła!

Czym dla Ciebie jest kobiecość?

Jestem osobą, która przeżywa trudności w samotności. Może to niedobrze, że duszę, że przetrzymuję, milczę, walczę ze sobą. Taką już mam naturę. Przetrawię, prześpię i jadę dalej. Kobiecość jest dla mnie niezwykle skuteczną intuicją – wyczuwam ludzi, sekrety, problemy, zgrzyty, napięcie. Obserwuję i analizuję to co dzieje się, szukam emocji, a one często mnie zaskakują.

Potrzebuję mieć poza tym chwilę na rozczesanie włosów, na przeczytanie książki obyczajowej, która oderwie mnie od własnego życia. Nie mam ochoty na zakupy, bo nimi nie poprawiam sobie humoru. Nie zagryzam stresu czekoladą – tak szczerze, to wolę chipsy. Wiem, to okropne. Miewam huśtawki nastrojów w zależności od dnia cyklu, a zbliżając się do okresu mogłabym zjeść wieczorem konia z kopytami. Posiadając jednak tę wiedzę, walczę ze sobą w głowie. To tam rozpoczyna się wiele problemów, które można przecież jedną myślą odgonić. Tą myślą, która odpuści. Da sobie przyzwolenie na bycie nieidealną.

Nie muszę patrzeć w lustro, by wiedzieć, że jestem OK. Słyszę to w rozmowach z innymi. Doceniają wiedzę, odpowiedzialność, systematyczność. A pryszcz na czole? Jutro go nie będzie, a przynajmniej zmaleje 🙂

Nie ważne, że mam rozstępy na brzuchu – w końcu to ciało wydało na świat dwójkę dzieci. Nie ważne że zjem paczkę tych chipsów – przez większość miesiąca przecież jem zdrowo i opieram się pokusie. Nie ważne, że czasem nie mam ochoty na seks – potrafię przecież być boginią nocy.

Dla siebie samej zrobiłam, więc pamiątkę – sesję kobiecą, buduarową. Jednak bez bielizny, która by mnie krępowała. Zabrałam do studia moje i JEGO ulubione zestawy koronek oraz jedną sukienkę i chciałam zapisać ten moment, gdy JESTEM DLA SIEBIE SPOKO. Ogarniam w miarę dom, dzieci, pracę fotografa, bycie żoną. Jest mi dobrze, choć jedno marzenie ciągle mam w głowie i gdy je spełnię, tę sesję powtórzę już we własnych czterech kątach. W codzienności zapominam, by dobrze rozczesać włosy, ale staram się wieczorem przeczytać kilka stron książki. Dla siebie. By nie oszaleć i wciąż pamiętać, jak mocno kocham być sama ze sobą.

sesja kobieca Poznań buduarowa Pani Woźna
sesja kobieca Poznań buduarowa Pani Woźna
sesja kobieca Poznań buduarowa Pani Woźna
sesja kobieca Poznań buduarowa Pani Woźna
sesja kobieca Poznań buduarowa Pani Woźna
sesja kobieca Poznań buduarowa Pani Woźna

Fotografowała: Klaudia Czaplińska – Manufaktura Uczuć

Make up i włosy – Kolanowska