Slow life

Nikim jest ten, kto nie ulepsza świata

Możemy siedzieć z założonymi rękami. Możemy udawać, że niczego nie da się zmienić i nie umiemy przebić głową muru. Możemy tak dzień, dwa, mija rok, a my nadal marudzimy. Po co? Bo się boimy? Bo oglądamy się stale na innych i słuchamy ironicznych podszeptów? A co gdyby tak wyłączyć się na kąśliwe uwagi? Wtedy zaczyna się magia. Jak inaczej nazwać powolne zmiany, które zdawały się nie do osiągnięcia? Jak nazwać sukcesy, o których kiedyś tylko się marzyło? Drwin nie słychać, a jeśli nawet są, to poza naszymi uszami. Nie mają znaczenia. Kto zna nas lepiej niż my sami? Kto będzie kiedyś żałował, że nie wykorzystał szans danych przez los? Nikim jest ten, kto nie ulepsza świata. Nikim jest ten, kto nie otwiera się na zmiany. Podobno tylko krowa nie zmienia zdania. No i niektórzy ludzie.

Nikim jest ten, kto nie ulepsza świata

Przepraszam, ale w najbliższym czasie będę pokazywała tu jeszcze zdjęcia z górskich wakacji. Chciałabym, aby ujrzały światło dzienne, bo to piękne, trochę mniej znane miejsca z okolic Karpacza. W Pałacu w Łęczycy jest sklep lniarski (w którym kupiłam cudowną sukienkę i bluzkę), kawiarnia oraz stara kuźnia. Wchodząc do tej starej kuźni można zauważyć napis – „Nikim jest ten, kto nie ulepsza świata”. Można go zauważyć, ale nie trzeba. Mój mąż przeszedł obojętnie. Dla mnie to była pierwsza rzecz, jaką wypatrzyłam w tym pomieszczeniu.

To zdanie długo chodziło za mną podczas tamtych wakacji. Ono mówi o tym, że nie żyjemy tylko dla siebie. Nie rodzimy dzieci dla swojej zachcianki. Powinniśmy robić wszystko dla ludzi i dla świata. By nawzajem nam żyło się lepiej. Gdy kogoś boli, pomóż mu. Gdy szuka specjalisty, podpowiedz swojego. Kiedy ktoś się przewróci, pozbieraj owoce, które wypadły z siatek. Z głodnym wejdź do piekarni i kup dobry chleb. Nie udawaj, że nie widzisz czegoś. Nie patrz czy ktoś idzie obok. Nieważne. Jesteś tu i teraz. TY. Możesz ulepszyć ten świat.

Nie jestem wylewną osobą, chociaż dużo gadam. Jednak nie o uczuciach. Zdrady, zawiłości, tajemnice we mnie się tlą. Tak samo ciężko mi dziękować za dobroć. A dostaję jej mnóstwo. Mam wrażenie, że brakuje mi słów. Chciałabym więcej, bardziej pokazać, jak się cieszę, że ktoś czyni moje życie odrobinę lepszym. Są przecież osoby bezinteresowne. Sama często mam szalone pomysły i kiedy ktoś pisze na instagramie o problemie, to ja bym wskoczyła w auto i próbowała rozwiązać zawiłości. Potem myślę, że może zbyt się bym mogła narzucić. Że mam zbyt płytką relację z kimś, żeby tak ingerować. Przecież gdybym pokonała tę barierę tej osobie byłoby lepiej. Strzeżcie się. Może następnym razem się nie zawaham.

Wydaje się nam, że zmienić świat można tylko wielkimi czynami. Niekoniecznie. Zaczynając od uśmiechania się do ludzi na ulicy, poprzez przepuszczanie ciężarnych, chorych czy starszych w kolejkach już dokonujemy zmian. Takich, które cieszą. Tu i teraz. Nie za rok. Potem ten człowiek przepuszczony sam zaczyna czynić dobro innym i kółko się zaczyna kręcić. Tak jak w tym wierszu:

„Najpierw – powoli – jak żółw – ociężale, 
Ruszyła – maszyna – po szynach – ospale, 
Szarpnęła wagony i ciągnie z mozołem, 
I kręci się, kręci się koło za kołem, 
I biegu przyspiesza, i gna coraz prędzej, 
I dudni, i stuka, łomoce i pędzi, 
A dokąd? A dokąd? A dokąd? Na wprost! 
Po torze, po torze, po torze, przez most, 
Przez góry, przez tunel, przez pola, przez las, 
I spieszy się, spieszy, by zdążyć na czas, 
Do taktu turkoce i puka, i stuka to: 
Tak to to, tak to to , tak to to, tak to to. 
Gładko tak, lekko tak toczy się w dal, 
Jak gdyby to była piłeczka, nie stal, 
Nie ciężka maszyna, zziajana, zdyszana, 
Lecz fraszka, igraszka, zabawka blaszana. „(Tuwim)

Pierwszy krok jest najtrudniejszy. Potem już idzie coraz lepiej. Tak jest w każdej dziedzinie życia. Nie bójmy się zatem zmian, bo nikim jest ten kto nie ulepsza świata i myśli, że ktoś zrobi to za niego.