Slow life

O kobiecości w macierzyństwie ( z Marie Zélie)

Czy opiekując się stale dziećmi i pracując zawodowo (po części w domu) chodzi się tylko w dresie? Czy macierzyństwo wypala z nas, kobiet, chęć do strojenia się, dbania o siebie, kupowania sobie pięknych sukienek lub delikatnych, seksownych koronek? Moim zdaniem nie! Jeżeli pielęgnujemy na co dzień tę wewnętrzną kobiecość… Mamy wtedy ochotę być coraz lepszą wersją siebie. Dla siebie. Nie noszę dresów w ogóle. Mój domowy outfit to zwykle biały tshirt i ulubione jeansy. Makijaż robię tylko w weekend. Jak zatem najbardziej dopieszczam się wewnętrznie i zewnętrznie? Rozwijając się i pracując, sprawiając przy tym radość i sobie i ludziom dookoła. Jednocześnie jestem cały czas mamą!

O kobiecości w macierzyństwie

O tym, że macierzyństwo nie wygląda tak jak nam próbuje wmówić instagram, mam nadzieję, że wiesz od dawna. Skrupulatnie tworzone kadry, przemyślane kompozycje, pozy nie mające nic wspólnego z rzeczywistością. Wiesz kiedy o tym drastycznie się przekonałam? Robiąc sesje zdjęciowe różnym „insta – matkom”. W życiu codziennym zachowywały się jak każda inna mama – czasem wybrudzona przed chwilą zjedzoną przez dziecko czekoladką, wkurzona bo mały model ani myślał współpracować, spocona, zestresowana i zupełnie nie tak anielsko wpatrzona w męża jak to opisuje. No true life po prostu. Właśnie z tego względu na okres świąteczny zupełnie odcięłam się od tego mniej lub bardziej cukierkowego świata. I wiesz co? Lepiej mi. Odetchnęłam od miliona informacji, zdjęć których nie potrzebuję widzieć i komunikatów, jakimi raczą nas influenserzy. Spędziłam mnóstwo czasu z dziećmi, nie pracowałam, chodziliśmy na spacery, tańczyliśmy do świątecznych piosenek i nie martwiliśmy się jakimiś większymi problemami. A! Zadbałam też o siebie bardzo mocno, bo zrobiłam mnóstwo badań i wreszcie zaczęłam batalię o własne zdrowie – to jednak temat na odrębny post, bo być może zmobilizuję innych do porządków ze swoją dietą.

W ciszy lepiej słychać siebie

Pamiętasz, kiedy ostatni raz mogłaś delektować się ciszą? Kiedy piłaś herbatę, a zegar, tak zwykły zegar, tykał i wybijał minuty? Trzymałam tak w ostatnich dniach wieczorami kubek w rękach z mielonym siemieniem lnianym albo zieloną herbatą, zamykałam oczy i zastanawiałam się, jak ciężko przez ten ostatni rok pracowałam na to, co mam teraz. Na szczęśliwe, biegające, zdrowe dzieci, na spokój, ciszę, książkę na stole, na mnóstwo zadowolonych ludzi, którym wykonałam pamiątki na całe życie w postaci zdjęć. W ani jednym momencie nie przestałam być mamą. Między sesjami biegałam za Synkami, podcierałam buzię, walczyłam z buntami, próbowałam pocieszyć po przewrocie. Wykończona macierzyństwem, siadałam do komputera i byłam panią fotograf. Panią Woźną, panią swojego czasu. Po uśpieniu Stasia zwykle szłam do wanny i pozwalałam sobie na dłuższą lub krótszą kąpiel. Czasem spieszyłam się do obróbki, a były dni, gdy kipiało we mnie i to ciepło wody mnie uspokajało. W chwilach kryzysowych sięgałam po rodzinne albumy, by wspomnieniami napakować głowę, napatrzeć się na górskie widoki i wierząc, że jutro będzie dobrze, lepiej szłam spać.

Spacer w otoczeniu natury, nie w centrach handlowych

Od dawna nie wypłakuję smutków i trosk wydając pieniądze w galeriach. W ogóle kupowanie ciuchów przestało mnie bawić, gdy dojrzałam do porządków w szafie. Zmierzyłam się z presją, którą nakładają na nas media i otoczenie i wywalczyłam swoje dobre samopoczucie. Nie kupuję już nic dla nikogo. Kiedy potrzebuję coś nowego, bo stare ubranie jest sprane, zbyt zniszczone, kieruję swe kroki do sprawdzonych i lubianych marek. Doceniam też historię i wizję firmy. Wiem, że za wszelkie hendmejdy i polskie produkty płaci się więcej, ale dzięki temu możemy mieć spokojniejszą głowę, że oddajemy pieniądze w dobre ręce. Takim sposobem mam w szafie coraz więcej ubrań z rodzimymi metkami. Znalazłam też naprawdę piękne i kobiece sukienki, które idealnie pasują do mojej sylwetki i charakteru. Podkreślają to, co chciałabym wyeksponować, chowają to co powinnam ukryć. Sukienki od Marie Zélie obserwowałam od dawna i żałuję, że nie skusiłam się na nie już latem – miętowe i białe kreacje skradły moje serce. Jestem minimalistką i nie przepadam za zagraconą rzeczami szafą. Trzy lub cztery dobrze dobrane sukienki służą mi naprawdę przez długi czas, a co ważniejsze, ja nie skrywam za drzwiami swoich ulubionych modeli. To że mam dzieci, w dodatku dwóch bardzo energicznych Synów, nie pozbawiło mnie ochoty, by w zwykły poniedziałek lub czwartek ubrać sukienkę. W takie dni po prostu mniej niż zwykle biegam pod stołem ;), ale z przyjemnością idę na spacer do parku.

Kobiecość jest w Tobie

Wiesz, o co najbardziej powinnaś dbać? O swoje wnętrze. Nie załatwią tego za nas kremy, choć twarz dzięki nim będzie lepiej nawilżona. Nie pomoże super dieta, jeżeli się nie wyśpisz. Nie będziesz wrażliwą osobą, gdy za grosz w Tobie empatii w stosunku do innych. Szacunek, rozmowy z drugim człowiekiem, czytanie książek, stały rozwój, chęć nauki. Tam tkwi sedno kobiecości, naszego całego człowieczeństwa. Prosta prawda, którą tak wielu próbuje w dzisiejszych zagłuszyć. Łatwiej jest przecież żyć obojętnie, neutralnie, bo ta szara codzienność potrafi przytłoczyć. Gdy jednak zaczynamy drążyć, żyć świadomie to jest ciężej, ale nikt nie mówił, że ma być prosto. Jedz, módl się, kochaj. Czego więcej trzeba? Łatwo pisać, ciężko zrobić. Bo stale coś, ktoś od nas chce. Pamiętaj o tej chwili dla siebie – o wannie, herbacie, książce, spacerze lub fajnej sukience od czasu do czasu. Gdy nam jest dobrze, to cała rodzina sprawnie funkcjonuje nieprawdaż? 😉

Sukienka Marie Zelie

Sukienka, czapka, szalikMarie Zélie

Zdjęcia: Julia Wojciechowska

Makijaż: Donia Make up

Restauracja Błogostan Poznań

Skórzany notes – Anita się nudzi