Slow life

Wszystko zaczęło się w (mojej) głowie…

Od pomysłu do realizacji u mnie droga nie jest długa. Nie śpię po nocach, pracuję, czasem pozbędę się paznokci z nerwów. Rozmyślam, planuję, notuję, zapisuję masę notatek. To że zniknęłam z bloga ma jedną przyczynę – ogrom sesji i pochłonięcie mojego czasu przez własny biznes. Nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że jeżeli praca jest naszą pasją to nie przepracuje się ani jednego dnia. Bzdura! Pracuje się dniami i nocami. Wyrywa się ułamki chwil dla siebie i bliskich. To ogromna szkoła organizacji, ale też w moim przypadku łączenia pracy z macierzyństwem i małżeństwem. Nie jest lekko być fotografem, który chce się stale rozwijać, robić sesje, warsztaty, iść na kurs, a jednocześnie gotować przy tym obiady, robić zakupy, zmywać gary, prasować. Faktury leżą czasem obok góry prania, a kalendarz z zadaniami wypełniony jest zawsze listą złożoną z kilkunastu punktów. Dopingujecie mnie jednak na instagramie. Na każde moje zdjęcie i nagrane stories otrzymuję tyle odpowiedzi, że głowa mała. A może nie mała, bo przecież wszystko zaczęło się w mojej głowie…

Wszystko zaczęło się w (mojej) głowie…

Zaczynając pisać bloga nie sądziłam, że kiedyś zostanę fotografem rodzinnym. Ba! Ja nigdy nie chciałam fotografować ludzi. Kwiatki, auta, rowery, tak oczywiście, ale nie człowieka z krwi i kości. Nie byłam wtedy jeszcze tak dojrzała i pewna siebie jak teraz. Znam swoje wady, zalety i wyznaczam kolejne cele i plany do realizacji. Po jednym drobnym sukcesie szybko potrzebuję kolejnego zaznaczonego w kalendarzu datą projektu. To buduje, mobilizuje i nakręca. Stale chcę więcej i lepiej, bo przecież nie można osiadać na laurach. Chyba taka moja natura, że nogi mi chodzą, a ręce wrzucają aparat do plecaka i muszę wyjść. Czasem nie ogarniam tego, za czym ludzie biegną. Za przedmiotami, materialnymi marzeniami, które spełnione dają radość na krótki czas. One nas nie uszczęśliwiają. To drugi człowiek jest lekiem na całe zło.

sesja lifestyle Poznań Pani Woźna sesja lifestyle Poznań Pani Woźna

fot. Barbara Romspka Fotografia

Praca nad sobą

Kiedyś na pewno opiszę Wam więcej kulis mojego biznesu. Teraz robię to na indywidualnych warsztatach z fotografii rodzinnej, które prowadzę na miejscu w Poznaniu. Przyjechało już do mnie 10 fotografek z całej Polski i na żywo doceniłam jaką wartość ma to, co sama wypracowałam. Nikt mnie nie prowadził za rękę i nie pokazywał JAK. Do wszystkiego doszłam sama. Dniami i nocami. Palcami i oczami. Jedna, druga, piąta, sto czterdziesta sesja. Rozumiesz? 140! W rok. Da się? Ale czy masz na to siły i czas? Czy tego chcesz? Z boku oglądam modę na bycie fotografem. Gwiazdy instagrama próbują sił na rynku, ale nie zawsze sukces serduszkowy oparty na pokazywaniu produktów oraz postów sponsorowanych przekłada się na umiejętność pracy z ludźmi. To bardzo ciężki kawałek chleb. Każda usługa niesie za sobą ryzyko, że klient może nie być zadowolony. Rozczarowanie, irytacja i co wtedy zrobisz? Jak wybrniesz z presji w kontakcie z żywym człowiekiem, a nie lajkiem pod zdjęciem? To nie takie proste. Pokora, pokora, pokora oraz cierpliwość. Nic więcej tu nie pomoże.

sesja lifestyle Poznań Pani Woźna sesja lifestyle Poznań Pani Woźna

fot. Patrz Szerzej

Czy wiesz czego TY chcesz?

Kilka razy już wspominałam o tym, że po zmianie myślenia i odpuszczeniu podążania za tłumem zaczęły się dziać u mnie cuda. Nigdy jakoś specjalnie nie starałam się wpisać w schematy i kanony trendów w różnych dziedzinach, ale na początku blogowania bardzo uwierało mi to, że nie mam białych wnętrz, dodatków, przedmiotów, współprac, dzięki którym na pewno byłabym super blogerem i wymiatałabym na instagramie. Co to się działo w mojej głowie to nie wiem, bo teraz jest to dla mnie nie do pojęcia, że mogłam się przejmować takimi bzdurami. Czytałam, pielęgnowałam w sobie miłość do natury, uczyłam się sama dla siebie. Przestałam się porównywać, podglądać. Odcięłam się od sklepów, blogów które stale nakłaniały mnie do kupowania czegoś i tak naprawdę wprawiały mnie w zły nastrój, że znów czegoś nie mam. A ja wcale tego nie potrzebowałam! Od kiedy totalnie przestałam się tym przejmować i zaczęliśmy wyjeżdżać w plenery to moja głowa się otwarła. Fotograficznie i nie tylko. Dawne bariery przestały istnieć, a całą moją wrażliwość przekazywałam poprzez kadry. To było to!

Fotografia totalnie mnie wciągnęła. Zaczęłyście mnie prosić, tak Wy moje Czytelniczki, o fotografię chrzcin, roczków, wieczorów panieńskich i się w tym odnalazłam. Z każdą sesją chciałam więcej i tydzień bez aparatu był dla mnie ciężki do zniesienia…

sesja lifestyle Poznań Pani Woźna

fot. Agami

Teraz jest MÓJ CZAS

Moje zdjęcia szybko zwróciły uwagę Jacka Siwko z Niezłych Aparatów. Było to dla mnie niemożliwe. Nigdy nie próbowałam wejść w środowisko fotografów na siłę. Nie prosiłam nikogo o kontakt, pomoc, aprobatę. Gdy zaczęłam opowiadać różne rzeczy na stories to moje zasięgi poszybowały… Zalała mnie fala wiadomości, pytań, aprobaty. Nie wiedziałam, że moja wiedza ma taką wartość. Powoli się do tego przyzwyczajam, że mam swoje miejsce na rynku, że wymienia się mnie w poleceniach do sesji rodzinnych. To dopiero 1,5 roku fotografowania obcych ludzi, a spotkałam całą masę cudownych rodzin i par, z którymi utrzymuję kontakt nadal. Ta praca nie jest łatwa, ale spełniam się w niej. Uczę się codziennie czegoś nowego i nie boję się wyzwań. Ba! Chcę ich!

sesja lifestyle Poznań Pani Woźna

fot. Fotografie Eweliny

Wszystkie zdjęcia poza pierwszym zostały wykonane podczas moich warsztatów indywidualnych z fotografii rodzinnej lifestyle. Czy planowałam to, że będę przekazywać wiedzę w taki sposób? Nigdy! Ale chyba robię to dobrze, bo chętnych nie brakuje, a dziewczyny otrzymują ogrom wiedzy, której nikt nie przekazuje w internecie. Ja do wszystkiego doszłam sama i to najlepsza metoda. Czasem jednak potrzeba wsparcia z zewnątrz i trzeba umieć się do tego przyznać.

No dobrze, przypomnę tylko, że moje sesje znajdziecie na stronie Pani Woźna Fotografia, a posłuchać mojego gadania możecie w podcaście Niezłe Aparaty oraz na stories na Instagramie.