Dzieci

Zabawki dla niemowląt od 0-6 miesięcy

Im mniej tym lepiej. To powiedzenie nie sprawdza się chyba tylko w stosunku do uczuć, miłości. Tam lepiej żeby było więcej, coraz więcej. Do zabawek mam stosunek… normalny? Dobrze, że są, ale nie musi ich być cała masa. Nie mamy w domu żadnych grających plastików, bo na to się nie zgodziłam. Wystarczy, że dzieci gadają, gaworzą i dodatkowych dźwięków mi nie trzeba. Zamiast tego wolę puścić im płytę z muzyką albo wyjść na dwór, do lasu żeby poznały melodie prawdziwego świata. Sporo zabawek, które mamy zostały po starszym Synku. To co się sprawdziło kiedyś, dobre jest i teraz. No może poza gryzakami, bo tu moi Synowie mają odmienne upodobania. Zapraszam do krótkiego przeglądu naszych najlepszych zabawiaczy.

Zabawki dla niemowląt od 0-6 miesięcy

Gdybym miała wybrać najlepszą zabawkę z tych ostatnich 6 miesięcy to zdecydowanie byłaby to piłeczka Oball. Olek bawi się nią najczęściej i jest najporęczniejsza dla jego małych rączek. Przez pierwsze tygodnie, a nawet miesiące maluszek nie potrzebuje zbyt wielu umilaczy zabawy i czasu. Najlepsza jest mama i jej ramiona. Tego nie można zaprzeczyć, ale gdy mama potrzebuje odsapnąć, zjeść (!!!), iść do toalety no i w końcu odpocząć lub wypić coś ciepłego to warto mieć w zanadrzu kilka gadżetów.

Zarówno przy Stasiu jak i przy Olku sprawdził nam się stojak z wiszącymi zabawkami z Ikei. Gładziemy go zwykle na macie z metkami ze Snooze Baby (też po Stasiu) i możemy robić obiad, czy cokolwiek innego. Chłopcy od zawsze towarzyszyli mi w kuchni i miarę rozwoju dostawali do rączek coraz to więcej przyborów kuchennych do poznawania. To też najprostsze i najtańsze zabawki. Sprawdź ile radości da foremka do lodów albo plastikowa butelka po wodzie.

Tu na zdjęciu widać prawie wszystkie zabawki Olka. Nie ma tu pozostałych kontrastowych książeczek, piłeczek sensorycznych z B.Toys oraz autka i samolotu z Auchan z szaleszczącymi i kolorowymi elementami. Ptaszek z Mamas and Papas często przyczepiana jest do fotelika samochodowego albo do wózka. W środku ma element „grający” oraz kółka służące za gryzaki.

Co do tradycyjnych gryzaków to oprócz tego drewnianego z Lullalove ( na zdjęciu poniżej) żaden po Stasiu nie został zaakceptowany przez Olka. Mieliśmy je głównie z drewna oraz z kauczuku z Suavinex, ale nic nie przypadło Młodszemu do gustu. W akcie desperacji kupiłam mu Żyrafkę Sophie i trafiłam! W końcu maluch trze dziąsłami o gryzak i z której strony nie chwyci jest zadowolony.

Ten drewniany telefon też mamy po Stasiu i jest z Plan Toys. Uwielbiam tę firmę za wykonanie i ceny. W domu mamy również między innymi aparat od nich.

Ptaszek z Mamas and Papas.

Książeczka kupiona kiedyś w Empiku. Dostępna też w Arosie.

piłka Oball

gryzak z piłkami sensorycznymi ( nie ma na zdjęciu)

ptaszek Mamas and Papas z kółkami

stojak z zabawkami Leka z Ikei

gryzak drewniany Lullalove

Żyrafa Sophie

Poza zabawkami codziennie używamy bujaczka Baby Bjorn o którym pisałam tutaj.

  • Piłeczka jest rewelacyjna 🙂 Poza tym zgadzam się, że najprostsze przedmioty bywają często najlepszą zabawką. Nasz synek zachwycał się np. plastikowa miską, sznurkiem, foremkami do muffinek.

  • Już wiem co kupić na prezent 😉

  • Mam identyczną pościel ! Sprawdza się rewelacyjnie 🙂
    Co do zabawek, to wypowiedzieć się nie mogę. To też chyba zależy trochę od dziecka. Mój chrześniak też ma pół roku i jego kompletnie nie interesują zabawki które nie wydają dźwięku. Twój minimalizm jest przepiękny ! Mam nadzieję, że mi się uda też go kiedyś utrzymać 🙂

  • Moje dziewczynki miały bardzo zbliżony zestaw zabawek 😀 Przy starszej była mata z takimi pałąkami, ale okazała się niepraktyczna, więc sprzedaliśmy. Przy młodszej postawiliśmy na IKEA i to był strzał w dziesiątkę. Wszelkiego rodzaju książeczki z szeleszczącymi elementami były numerem jeden. I starsza siostra. Mała wpatrywała się w nią jak w obrazek 😀

  • Ja gdybym mogła, też ograniczyłabym ilość zabawek do minimum, niestety przy córce się to niespecjalnie udało, choćby dlatego że dziadkowie byli odporni na wiedzę 😛 😀 W ten sposób syn teraz odziedziczył większość jej zabawek, a ja kategorycznie odmawiam przyjmowania nowych 🙂
    PS: Totalnie nie rozumiem fenomenu żyrafy sophie…..

  • Dziękuję za sporą dawkę inspiracji 😉