Slow life

Żyjesz czy się ślizgasz?

Piąta rocznica to już nie przelewki. To nie trzeci miesiąc razem, a bite pięć lat ciężkiej harówki. Czym innym jest małżeństwo jak nie ciągłym sprawdzaniem cierpliwości, testowaniem własnych i cudzych granic, chodzeniem w różne strony, ale do tego samego celu? Każdy związek wymaga poświęcenia i tylko wtedy daje satysfakcję, jak czuć po obu stronach zaangażowanie. Gdy jedna strona odpuszcza z dnia na dzień może się tego nie odczuje, ale po głębszym zastanowieniu, spojrzeniu w oczu i uciekaniu w pracę wiadomo już wszystko. Te nasze pięć lat razem nie było kolorowe. Wierz mi lub nie. Wiem że czytają to różne osoby i nie zamierzam aż tak głęboko wchodzić w nasze życie prywatne. Jesteśmy już po kilku zakrętach, szczególnie związanych z pierwszym szokiem rodzicielstwa. Wtedy naprawdę trzeba być ze stali żeby dawać radę pozbierać się po porodzie, odnaleźć się w nowej roli i jeszcze mieć czas na dbanie o relację małżeńską. Zawiedliśmy oboje, wstaliśmy, otrzepaliśmy się i jak widać pędzimy dalej. Taaak. Pędzimy to dobre słowo, bo ostatnio u nas ze slow lifem ciężko. Im więcej aktywności i ruchu to życie się kręci. A Ty? Żyjesz czy ślizgasz się?

Żyjesz czy się ślizgasz?

Co to znaczy ślizgać się po życiu? Pewnie nie do końca robić to, co nam w duszy gra. Chcesz czegoś, ale nic w tym kierunku nie robisz. To tak jakbym narzekała, że nie mam zleceń na sesje fotograficzne, ale siedziałabym w domu i sama nic od siebie nie chciała pokazać. A ja? Od kiedy fotografuję ludzi to aż mnie ciągnie, żeby poznać kolejnych. Potem wracam, opowiadam i wtulam się w te ciepłe i bezpieczne ramiona. Nie zawsze mam na to ochotę. Jestem typem zamkniętego w sobie cierpiętnika i jak coś gryzie to nikt tego nie widzi. Muszę to przepracować sama, wyjść, ochłonąć, nie myśleć. Ale mam gdzie wracać. Do kogo wracać. Zawsze czeka. Mimo że zapomina, nie zawsze umyje gary, nie do końca słucha tego, czego akurat w danej chwili bym chciała to z nikim innym nie wyobrażam sobie życia.

Powyższe zdjęcia to efekt naszej sesji właśnie z okazji piątej rocznicy. Poza dobrym nawilżającym kremem do twarzy dla Męża, postanowiłam że właśnie taką pamiątkę sprawimy sobie na prezent – sesję i album z płótna. To najlepszy wybór, czas tylko dla nas i na czułe spojrzenia w oczy. Zdjęcia wykonane przez przesympatycznego Bartka z Evertime Group, którego poznałam na warsztatach z fotografii ślubnej.

Uprzedzając pytania dziewczyn:

sukienka – Allegro z firmy Maya Deluxe

bukiet – Usłane Różami