Slow life

Projekt 365 – dlaczego warto?

To wyzwanie od dawna chodziło mi po głowie. Pracując na stałe od 2,5 roku jako fotograf rodzinny, od roku jako ślubny, gdy chciałam skleić tegoroczny rodzinny album, okazało się, że niektóre miesiące były martwe pod kątem naszych codziennych kadrów. Pracowałam aż za dużo, wypuszczałam rodzinne sesje, jak z karabinu, ale zaniedbałam przy tym największą radość i pasję od której zaczynałam, czyli fotografowanie własnego życia. Wracam! Z przytupem, bo podjęłam rękawicę i zdecydowałam się na projekt 365.

Projekt 365 – zaczniesz doceniać codzienność

Założeniem projektu jest fotografowanie codzienności, co jest równoznaczne z jej celebrowaniem, docenianiem, patrzeniem na nią innym, ciekawym okiem. Bo ja wiem, że czasem mój dzień to tona chusteczek, wyjście na ogród, zrobienie obiadu z 3 składników na parze, a na koniec dnia szorowanie ciała suchą szczotką. Wśród tego zbiorowiska mniej lub bardziej ekscytujących czynności warto chwytać za aparat i szukać czegoś niespodziewanego.

Wystarczy, że codziennie raz świadomie wykonasz zdjęcie. Raz. Nawyk wyrabia się około 21 dni, więc potrzebujesz niecały miesiąc, by nabrać odruchu robienia zdjęć do projektu, choć obserwując ludzi, mam wrażenie, że fotografują wszystko i wszędzie, więc nie powinno być problemu z wyciągnięciem sprzętu. Pamiętaj, że najlepszy to ten, który masz pod ręką. Ja wrzucam do plecaka lub torby zawsze swój aparat, więc i tak z nim chodzę 😉

Nie ma tutaj wymówek, że masz małe mieszkanie, brzydki kolor ścian, nieinstagramowe wnętrze, dzieci ubrane w dresy (bo im wygodnie)… Jest cała masa powodów, dla których nie powinnaś go robić. Ale może jednak warto? Nie ważne, czy będziesz robiła zdjęcia telefonem czy aparatem. Czy obrobisz je w jakiejś aplikacji, lightroomie, czy wrzucisz surowe, takie jak technika dała. Jeśli jeden dzień zapomnisz, wypadnie Ci coś niespodziewanego, to nie koniec świata – następnego dnia ciągniesz to dalej. Staraj się jednak dbać o regularność i systematyczność, bo na tym ta cała frajda polega.

Jakie momenty fotografować?

Możesz zakładać sobie jakieś tygodniowe wyzwania typu – światło, człowiek, kobieta, detal. Jeśli nie chcesz mieć ograniczeń, po prostu fotografować po swojemu, to co widzisz, starając się, by było coraz lepiej, inaczej. Ja nie mam żadnego celu poza świetnym albumem rodzinnym za rok 😉

Zrobienie zdjęcia do wyzwania zajmuje mi dosłownie kilka minut. Tylko co najlepsze zaczęło mnie to bardzo wkręcać, bo zrobię coś rano, a ekipa mi takie atrakcje zaproponuje popołudniu, że robię coś więcej. Wróciłam do tej pierwszej, ogromnej przyjemności fotografowania w domu. Chłopcy zadowoleni, bo uwielbiają podglądać efekty na aparacie, a ja czuję, że to będzie pamiątka na lata.

Publikować, czy nie?

Ja do projektu 365, założyłam osobny prywatny profil na instagramie, na którym codziennie wrzucam nowe zdjęcie, ale jak najbardziej nie ma takiego przymusu. Możesz publikować na FB, na specjalnych stronach skupiających projekty, np. Tookapic , grupach na Facebooku.

Z mojego punktu widzenia, jeżeli publikujesz w miejscu lub na prywatnym profilu to nie masz poczucia presji, że musisz, że trzeba zdobyć serduszka, liczyć na odzew. W tym projekcie chodzi o to, by z przyjemnością chwytać aparat, poznać swój sprzęt i jego możliwości. Wyrabia się nawyk, który pomaga przezwyciężyć nudę, ospałość, która przychodzi w codziennej rutynowej pracy dla klientów.

Nagroda dla siebie samego

Poza pięknymi zdjęciami, które będą oczywiście w formie cyfrowej, fajnie od razu założyć wydruk tych projektowych fotografii. Ja zamierzam wydrukować album oczywiście z Crystals Album, ale nawet gdy nie jesteście zawodowymi fotografami i nie macie dostępu do takich labów, znajdźcie pośrednika lub poszukajcie dobrej drukarni. To będzie najlepsza nagroda za ten roczny trud.

Inspiracje

Gdzie szukać natchnienia poza zwykłym życiem? Nie ma sensu zbyt kombinować, utrudniać sobie. Na początek warto zacząć po prostu powinno się obserwować, a potem wprowadzać nowe efekty, prześwietlenia, bokeh ze światełkami, podwójne ekspozycje… Im więcej utrudnień, tym łatwiej się poddać.

Przeglądam sobie konta repostujące na instagramie, zapisuję hasła przewodnie, szukam ciekawych zabaw na Pintereście, podczas których będzie można wychwycić nowe momenty… chyba nie ma reguły. Raz mam ochotę szukać głębiej, a raz spojrzę na chłopców i proszę, by coś powtórzyli 😉

Jeśli jeszcze Cię nie przekonałam, bo przecież dnia 12 marca jestem dopiero w 18 dniu projektu 365, to polecam Ci filmik Zienia. Mnie przekonał.