Dzieci

Tulenie ma moc, czyli o początkach naszego chustonoszenia

Z pierwszym Synkiem nie używałam chusty. Nie ciągnęło mnie w ogóle do tego, a gdy tylko usiadł i byliśmy na wakacjach nad morzem, kupiliśmy dla własnej wygody Tulę, czyli nosidełko ergonomiczne. Przy dwójce maluchów wolna para rąk jest jednak stale potrzebna. Jak nie brudne ręce, to siku. Jak nie picie, to trzeba pomóc się ubrać/rozebrać. Mając jedynaka obowiązki można podzielić na dwoje rodziców i każde z nich może choć trochę odpocząć. Teraz gdy mam dwójkę chłopców, odnoszę wrażenie, że stale jest coś do zrobienia, a ja jestem i tak daleko w tyle. Widzę od kilku tygodni brudne okno, a góra prania do prasowania jest coraz wyższa. Są jednak rzeczy ważne i ważniejsze. Dopóki mamy co ubrać, a przez okno widać świat wolę czas poświęcać synom. Zakładam chustę, jeszcze trochę koślawo, motam w nią Olka, a Staś zabiera na spacer autko do odpychania lub idzie za rękę. Pranie nie ucieknie, a dzieciństwo chłopaków tak.

Tulenie ma moc, czyli o początkach naszego chustonoszenia

O tym, że będę nosiła Olka w chuście zdecydowałam już w ciąży. Podpytywałam Bratową Męża o chusty, szukałam neutralnego wzoru, a potem gdy już miałam materiał w domu robiłam pierwsze próby z misiem. Nie jestem żadną chustoświrką i nie poluję na kolejne chusty w internecie, ale wierz mi, że niektóre kobiety są od tego uzależnione 😉 Jedne kupują buty, inne chusty do noszenia dzieci. Chwile tulenia dziecka tak blisko siebie są bezcenne. Nigdy nie zapomnę pierwszych spacerów w Tuli, a teraz tym bardziej się cieszę, że mogę zamotać takiego małego okruszka, całować czółko i nosić bez wyrzutów sumienia.

W temacie motania jestem jeszcze raczej zielona. Obejrzałam filmiki i wiążę według instrukcji dołączonej do naszej chusty. Niedługo na pewno zrobię o niej osobny post, bo pytacie o nią na moim instagramie. Nosimy się w cudownej szarej jodełce z Lenny LambNa początku mieliśmy od nich Bryzę, ale wydała mi się za gruba na lato. W upały i tak nie jestem na tyle odważna żeby się motać, bo Olek jest gorącym chłopakiem i gdy tylko ma o jedną warstwę za dużo lub za długi rękaw to momentalnie jest obsypany potówkami. W trakcie noszenia w chuście nasze ciała nawzajem się ogrzewają, więc na razie najchętniej wychodzę “w kieszonce” lub “kangurku” na wieczorne lub poranne spacery z chłopakami. 

Noszenie i tulenie dziecka w chuście sprzyja niesamowicie pogłębianiu więzi. Dobrze zamotana powinnaś czuć malucha tak samo, jak wtedy gdy był w brzuchu. To Twoja “druga” skóra. Jeśli usłyszysz, że ktoś będzie Ci wmawiał, że przyzwyczaisz dziecko do noszenia to powiedz, że to bzdura. Miałaś maluszka w brzuchu przez 9 miesięcy i ono nie zna nic poza noszeniem, mocnym tuleniem i kołysaniem. Są to dla niego naturalne czynności, a dopiero ich brak może prowadzić do rozdrażnienia, frustracji i płaczu. Gdy ktoś komentuje/krytykuje to mam wrażenie, że sam nie był dostatecznie przytulany albo sam nie daje tego swoim dzieciom.

Pewnie że możesz nosić dziecko na ręku. Możesz też używać wózka. Chusty i takich chwil tulenia nie zamieniłabym jednak na nic. Wystarczy raz spróbować.

szara jodełka Lenny Lamb

szara jodełka Lenny Lamb szara jodełka Lenny Lamb

Nasza chusta to szara jodełka tkana z Lenny Lamb dostępna TUTAJ