Slow life

Wyloguj swój mózg

wyloguj swój mózg książka

Czy zbyt często nie boli Cię głowa? Może ciężko Ci się skupić, narzekasz na sen – że płytki, bez snów i jeszcze zanim w ogóle zaśniesz to mijają wieki. Jesteś jakaś drażliwa, dzieci Cię wkurzają, efekty pracy za wolno przychodzą, znajomi ciągle gdzieś wyjeżdżają, lepiej mieszkają, na wszystko mają czas i jednocześnie spełniają się w każdej możliwej roli – matki, żony, córki, pracownicy… Znasz to skądś? Gdzie Twoja koncentracja, twórcze myślenie? Czy zerknęłaś kiedykolwiek w ustawienia telefonu i czas spędzany przed ekranem? Przyczyną wielu problemów z relacjami międzyludzkimi, frustracją, rozczarowaniem, stresem jest właśnie to małe, genialne urządzenie, które budzi nas z samego rana i często towarzyszy nam do samego snu. Czy powinno?

Sami wpadliśmy w pułapkę

Jesteśmy pokoleniem, które samo na siebie ukręciło bat. Daliśmy się omamiać technologią, możliwością sterowania życiem z telefonu, zapisywania, obliczania, planowania wszystkiego za pomocą przesunięcia palcem. Nie zauważyliśmy, jak zaczęto nam wmawiać ideę multitaskingu, choć wielu poczuło, że coś jest nie tak. Próbując robić wiele rzeczy naraz nic nie jest do końca skończone. Zanurzeni jesteśmy w kilkunastu czynnościach zamiast świadomie, będąc tu i teraz, po kolei wypełniać zadania i skreślać osiągnięte cele.

Sama dobrze wiem, jak to działa. Pobudka o 5, zaparzam wodę na herbatę, włączam laptopa, idę do toalety, biegnę na dół zalać herbatę, wracam do góry umyć zęby lub zrobić makijaż, zbiegam z powrotem podłączyć kartę ze zdjęciami i odpalam eksport, biegnę do góry jeszcze się ubrać i z powrotem. Siadam, włączam program do obróbki, zaczynam pracę, choć odciągają mnie myśli o poczcie, sprawdzeniu wiadomości na instagramie i facebooku. To tylko jeden przykład, kiedy robię milion rzeczy naraz. Od kiedy przeczytałam książkę “Wyloguj swój mózg” i zaczęłam ograniczać używanie telefonu, moje życie jest spokojniejsze i bardziej świadomie, choć wiem, że jednocześnie “tracę” jakąś wartość dostępności mojej osoby w sieci. Tylko że dużo bardziej cenię obecność online i dlatego z pełną świadomością postanowiłam walczyć o siebie. Nie chcę dać się FOMO.

Po cichu przejęta kontrola i budowanie nawyku

Ewolucyjnie nasz mózg nie zmienił się zbyt wiele w stosunku do początku istnienia człowieka, a jednak ilość rzeczy i czynności, które karzemy mu ogarnąć z dnia na dzień wzrasta. Biologia nie nadąża i jak się pewnie domyślasz, pewne zmiany zachodzą, ale są one zbyt powolne i nie dostosowują się tak szybko do nowych warunków, jak byśmy sobie tego życzyli.

Nasze emocje pomagają nam przetrwać, mobilizują, przetwarzają to co się dzieje i kontrolują nasze zachowania. Wiedzą o tym dokładnie psychologowie i badacze behawioralni, którzy po dokładnej analizie ośrodka nagrody, układu stresowego pomogli stworzyć takie aplikacje i mechanizmy kontroli urządzeń, które potrafią działać na nasze podstawowe potrzeby i instynkty.

Układ stresowy ( oś podwzgórze – przysadka – nadnercza) kiedyś był używany w trakcie walki o jedzenie, życie, w tej chwili nadwyrężamy go codziennym stresem, który w dużej mierze fundujemy sobie właśnie telefonami. W książce “Wyloguj swój mózg” dokładnie przeczytasz, o tym, jak to działa, więc nie chciałabym tutaj odtwarzać wszystkich i trudnych procesów. Wypiszę może zatem główne myśli, które mnie bardzo mocno poruszyły.

  • Jeśli nie mam telefonu w zasięgu wzroku to wiemy, gdzie on jest. Brak tej wiedzy często wprowadza w nas niepokój. Walka z tym stanem to stres. Stres = nadwyrężanie układu stresowego. Pamiętaj najlepsza regeneracja organizmu i nadnerczy to sen pomiędzy godziną 23 a 1. Jeśli przeoczysz ten czas to i tak noc nie da Ci pełnego odpoczynku.
  • Średnio bierzemy telefon, co 10 minut dziennie. Polecam sprawdzić w ustawieniach czas korzystania z telefonu. To jest przerażające szczególnie w dokładniejszych statystykach, na co ile czasu marnujemy.
  • Układ nagrody (tym razem) stymuluje nas do zachowań, które umożliwiają przetrwanie i przekazanie genów. Jedzenie, relacje, seks wywołują wzrost poziomu dopaminy właśnie z tego układu. Korzystanie z telefonu również odpala nam małe działki tego “narkotyku” i przez to uzależniamy się od chwytania za telefon, włączania ekranu nawet, gdy nie słyszeliśmy dźwięku wiadomości.
  • Mózg uwalnia dopaminę, gdy uczymy się czegoś nowego, a telefon… on stale ma nam coś nowego do zaoferowania. Pierwszą metodą odcięcia się od tego pragnienia jest zmienienie koloru tapety na czarno białą. BW wywołuje mniejsze pierwsze wrażenie podniecenia.
  • Mózg łaknie nowych informacji i bodźców. On chce się uczyć, mimo że sam w sobie jest leniwy. Prawie, co piąta strona www przykuwa naszą uwagę na mniej niż… 4 s. Pomyśl teraz o własnej witrynie 😉
  • Mózg uwielbia “być może”. To najlepsze określenie aplikacji, social media. Nigdy nie wiemy, co nas tam czeka. A nóż ktoś napisał wiadomość, może skomentował, może są nowe serduszka… Do tego dochodzi stałe przerzucanie się z jednego miejsca w sieci na drugie. Masz sprawdzić pogodę, a po pół godziny sprawdziłaś maile, facebooka, informacje na WP, stories ulubionej osoby. Tak jest bardzo często.
  • Nie ma pewności, dlaczego mózg nagradza dopaminą niepewne sytuacje, zdarzenia, ale jest to prawdopodobnie związane z motywacją. Aby nam się chciało stale sprawdzać…
  • Często FB i IG wstrzymują czas ukazywania kciuków i serduszek po to, aby nas dłużej zatrzymać przy ekranie. Dawkują nam wtedy oczekiwanie i wzrasta w nas stres i napięcie. Pamiętasz punkty wyżej o nadwyrężaniu układu stresowego?
  • Człowiek, który wymyślił system lajkowania na FB sam mocno ogranicza korzystanie z tej strony i aplikacji, gdyż uważa, że jest zbyt kuszące i uzależniające.
  • Steve Jobs mocno ograniczył swoim dzieciom korzystanie z Ipada i mediów społecznościowych ze względu na ich szerokie oddziaływanie na człowieka.

Mózg potrafi skupić się tylko… na jednej rzeczy

Jesteśmy najbardziej rozwiniętymi istotami na świecie, lecz potrafimy w 100% skupić się na jednej czynności. Ja jako mama starałabym się obalić to stwierdzenie, ale dobrze wiem, że robiąc kilkanaście rzeczy równocześnie wiele z nich nie jest doprowadzonych do końca. Przeskakując z zadania na zadanie, mózg potrzebuje kilku minut na wejście w kolejne trybiki, a my nie dajemy mu tego czasu. Nasza uwaga to towar deficytowy, a mózg zamiast zachęcać nas do skończenia pojedynczej czynności kusi nas i nagradza dopaminą za bylejakość.

Sama obecność telefonu nie pomaga nam się skupić. Spróbuj go gdzieś schować na pół dnia. Wejść na drabinę, wrzucić na najwyższą półkę, by z trudem móc się znów do niego dostać. Sprawdź ile razy tam zerkniesz i kiedy chciałabyś go zdjąć. Jeśli zostawisz go w pomieszczeniu, w którym przez większą część dnia nie będziesz się przemieszczać powinno pójść ok, ale jeśli to kuchnia, salon, łazienka, pokusa będzie ogromna, a stres murowany.

Ignorowanie pokusy sięgnięcia telefonu osłabia naszą koncentrację, tak samo jak korzystanie z niego. Warto z tym walczyć i odzyskiwać cenne minuty życia na wylogowanie mózgu i funkcjonowanie w realu.

Czy jest jakaś recepta?

Ruch przede wszystkim i jak najwięcej czasu offline. Mózg lepiej się uczy, gdy utrwalamy wiedzę pisząc ręcznie, kreśląc. Skakanie pomiędzy Instagramem, stronami, FB odbiera nam skupienie na wrażeniach, które nas wywierają dane sprawy, rzeczy, informacje. Chociażby z tego względu nie dodaję na Insta stories napisów. Wiem, że to mus, coś co pomaga osobom niedosłyszącym, mamom z dziećmi, ale równie dobrze zdaję sobie sprawę, że przyswajanie wiedzy poprzez skakanie i klikanie po ekranie jest wtedy znikome.

Potrzebujemy wiedzy, by budować relacje ze światem, móc zadawać krytyczne pytania, oceniać informacje. Nie robimy tego, gdy po prostu nie mamy czasu na myślenie. Do tego dochodzi brak higieny snu i spychanie tej czynności na dalszy plan. Spanie krócej niż 6 h dziennie przez 10 dni zmniejsza naszą zdolność koncentracji, jakbyśmy nie spali przez cały dzień. Wpływa również na naszą stabilność emocjonalną, dlatego tak ważne jest, by przed ważnym dniem w pracy, w domu wyspać się.

Rytm dobowy jest regulowany przez ekspozycję na światło, ciało informuje, że nadchodzi pora snu, dzięki melatoninie. Na poziom tego hormonu ma wpływ także rodzaj światła. To emitowane przez ekrany ogranicza jej produkcję. Nieważne, czy producent wmawia Ci w opisie produktu, że jego sprzęt ma samościemniający się ekran i inne tego typu brednie. Ekran to ekran. Koniec tematu 😉 Książka papierowa zawsze wygra z ebookiem, chociażby z tego względu, że możesz nią trzepnąć wkurzającą muchę na oknie 😉

Telefon ma być dla nas, a nie my dla niego

Ta książka jest kopalnią wiedzy i ja przeczytałam ją w odpowiednim momencie. Przesyt mediów i ekranu telefonu dobijał mnie, skracał i obniżał jakość snu, zabierał apetyt, pogarszał nastrój i ogólną koncentrację oraz chęć na relację z bliskimi. Co ciekawe, bardzo dużo mówiłam w tym czasie na swoim instagramie na stories i zobaczyłam wprost odwrotną tendencję u osób słuchających mnie, a nawet wcielających w życie propagowane przeze mnie idee, produkty, rozwiązania. Mam nadzieję, że one rozsądniej niż ja podejdą do tematu ekranów i szybciej zorientują się, co jest warte naszego czasu, a co nie.

Odstawienie tego narkotyku nie jest takie proste, o nie. Zadbali o to, przecież najlepsi badacze świata. Zawalczmy jednak o siebie, tym bardziej w dobie szalejącego za oknem wirusa. Mamy niepowtarzalną szansę, by odkryć, jak wiele szczęścia i spełnienia daje po prostu ciepły posiłek z własną rodziną.

Książka “Wyloguj swój mózg” Anders Hansen

Wyloguj swój mózg Hansen
Wyloguj swój mózg Hansen
Wyloguj swój mózg Hansen
Wyloguj swój mózg Hansen