Dzieci

Test pieluszek i otulaczy – marki zagraniczne

Test pieluszek i otulaczy - marki zagraniczne

Lato zbliża się wielkimi krokami. Upajam się zapachem wiosny – mokrej ziemi, wiatru co przynosi ciepły deszcz. Z tym okresem wiąże się też rozwiązanie mojej drugiej ciąży, bo urodzę prawdopodobnie pod koniec maja. Wiem, jak przyjemnym, ale i nieco trudnym zajęciem jest kompletowanie wyprawki. Niby przy drugiej ciąży już wszystko jest proste, ale… przy tylu producentach i markach można się zagubić. Postanowiłam nieco pomóc, Tobie i innym młodym mamom w wyborze pieluszek i otulaczy, które ułatwiają pielęgnację maluszka już od pierwszych dni. Ostateczny wybór i tak należy do Ciebie. Nie wymagaj ode mnie zbyt wiele, nie pytaj dlaczego odsprzedaję te tkaniny na instagramie. Poczytaj moje starsze wpisy, a zrozumiesz, że ja nie potrzebuję wiele. Moje dziecko tym bardziej. Zapraszam Cię na krótki test pieluszek i otulaczy – dziś marki zagraniczne.

Test pieluszek i otulaczy – marki zagraniczne

Na początku chciałabym podziękować markom, które postanowiły wysłać pieluszki lub otulacze do testów i nie bały się ich wyniku. Jest część producentów, która w ogóle nie odpowiedziała na moje maile, ale mimo to nabyłam sama część tkanin. Chciałam by te wpisy były ciekawe i przekrój marek był dosyć duży. Marek zagranicznych i tak mam mniej niż tych polskich, ale nie żałuję. Nasze rodzime firmy robią kawał dobrej roboty. Dużo lepszej w większości przypadków. Jeśli nie czytałaś wpisu wprowadzającego do tego testu to zerknij TU. Różnice między tkaninami i tak najlepiej wytłumaczyłaby Ci Beata z Coodo 🙂

Elodie Details – pieluszki/ kocyki bambusowe 

Wymiary: 82×82 cm

Skład: 70% włókno bambusa, 30% bawełna

Cena: 149 zł za 2 szt.

Pieluszki Elodie Details przy pierwszym kontakcie wydały mi się bardzo cieniutkie. Gdy rozciągasz je w dłoniach są nawet prześwitujące, a materiał nie jest mięsisty. Zarówno wersja w balony, jak i ta niebieska jest bardzo miękka, a w trakcie pierwszego prania nie zmieniła, ani kształtu, ani koloru. Nie jestem do końca przekonana o funkcjonalności takiej tkaniny, bo w porównaniu do polskich pieluszek bambusowych ta jest bardzo cienka i nie wydaje mi się, żeby zawierała tylko 30% bawełny. Te 70% bambusa nie wystarczy chyba na nasze tropikalne niekiedy lato i chłodzenie maluszka. Dużą wadą tych materiałów jest też ich cena za tak mały rozmiar. Sama nie skusiłabym się na nie na pewno, ale fakt – wzory mają świetne.

Elodie Details pieluszka kocyk bambusowy Elodie Details pieluszka kocyk bambusowy

Done by deer – pieluszki muślinowe

Wymiary: 70×70 cm

Skład: 100% bawełna

Cena: 49 zł za 2 szt.

Uwielbiam tę firmę za wszelką melaminę i naczynia do karmienia dzieci. Zaopatrzyłam w nie Stasia już na początku rozszerzania diety i do teraz nam służą. Co do pieluszek… Po otwarciu opakowania przede wszystkim odrzuciły mnie dość mocnym zapachem. Świadczy to o tym, że bawełna wykorzystana do ich produkcji nie pochodzi zbyt ciekawych źródeł… Materiał jest trochę bardziej miękki niż tetra, ale na szczęście z praniem bardziej mięknie, no i pozbywamy się nieprzyjemnego zapachu. Jeśli chodzi o funkcjonalność to takie pieluszki przydadzą się do odbijania maluszka, podcierania buzi po karmieniu, czy jako podkład do przewijania. Nie jest to najmilszy materiał, jaki miałam okazję dotykać przy okazji testów, więc nie będę go wychwalać. Dużym plusem jest jednak cena – 49 zł za 2 sztuki w średnim rozmiarze to akurat. W lato jednak nie schłodzą maluszka, więc nie kupuj ich pod kątem okrywania.

Done by deer pieluszki muślinowe

Lassig – muślinowy otulacz kocyk

Wymiary: 85×85 cm

Skład: 100% bawełna

Cena:  ok. 85 zł za 3 szt.

Lassig to firma, którą cenię za torby. Pierwszą kupiłam w Tkmaxxie za 149 zł i służy mi do teraz. Muślinowy otulacz ze 100% bawełny jest bardziej miękki niż ten z Done by Deer. Materiał jest grubszy, dzięki czemu każde pranie znosi lepiej, ale także tkanina mięknie. Z drugiej strony, gdzie nie ma wzoru widać gęsty splot i mam pewność, że pieluszka sporo wytrzyma. Cena za 3 sztuki jest do przyjęcia. Ja za ten rozmiar chciałabym zapłacić mniej, ale z drugiej strony materiał jest naprawdę porządny. Muślin Lassig jednak nie nada się do chłodzenia, bo nie ma takiej funkcji. Jest to zatem pieluszka o takim zastosowaniu, jak te z Done by Deer. Na plus dodam, że mają bardzo fajne, delikatne wzornictwo, w którym każdym znajdzie coś dla siebie.

Lassig muślinowe pieluszki otulacz

Lassig muślinowe pieluszki otulacz

Lassig muślinowe pieluszki otulacz

Lulujo – kocyk bambusowy i pielucha muślinowa

Kocyk bambusowy w serca

Wymiary: 120×120 cm

Skład: 70% włókno bambusowe, 30% bawełna

Cena:  69 zł

Skład taki jak Done by Deer, a jakość… hm, dla mnie jedna z lepszych. Nie jest to 100% wiskozy z bambusa, ale mimo to uważam, że tym kocykom warto przyjrzeć się uważniej. Są bardzo miękkie i przewiewne. Na lato przydadzą się żeby okryć maluszka lub osłonić wózek / fotelik. To tkanina, która jest jeszcze milsza po praniu. Dlatego że nie jest 100% bambusem nie mamy gwarancji, że będzie chłodziła. Ja mimo to skusiłabym się na nią, gdybym szukała czegoś dobrej jakości i w stosunkowo przystępnej cenie. Za rozmiar 120×120 cm 69 zł to nie jest wydatek. Kocyk kupiłam w Smyku i z tego, co widziałam często jest w promocji. Wzory mnie się osobiście podobają, bo są minimalistyczne i będą pasować do wszystkiego. (Tak, ja zwracam na to uwagę 🙂 )

Lulujo pieluszka kocyk bambusowy serca

Lulujo pieluszka kocyk bambusowy serca Lulujo pieluszka kocyk bambusowy serca

Pieluszka muślinowa w szare paski

Wymiary: 120×120 cm

Skład: 100% bawełna

Cena:  49 zł

Ten muślin jest mięciutki, ale jeśli chodzi o lato, to bierz mieszankę z bambusem Lulujo. Wydaje się delikatniejsza, taka mgiełka. Ta jest nieco sztywniejsza, bo to 100% bawełny. Po praniu mięknie, ale… ja tam lubię, jak maluszki dotyka się czymś delikatnym i lekkim. W czasie upałów nikt by nie chciał być przegrzewany, więc warto pomyśleć o przewiewnych materiałach. Za tę jakość i cenę na pewno każdy może zapłacić 49 zł i nie będzie jakoś zawiedziony. Wzorów i kolorów jest sporo, więc warto rozważać Lulujo pod kątem lata. Mają też fajne ręczniki na plażę 🙂

Lulujo pieluszka otulacz paski muślinowy

Lulujo pieluszka otulacz paski muślinowy

Aden Anais

Wymiary: 115×115 cm

Skład: 100% bawełna

Cena:  w zależności od zestawu. Ja kupiłam 4 szt. w Tkmaxxie za 149 zł. W internecie ceny są wyższe, ale otulacze są sprzedawane głównie w kompletach po 3 lub 4 sztuki.

Tę firmę postanowiłam sprawdzić za Waszą namową i po Waszych rekomendacjach na moim instagramie. Pisałyście, że materiały sprawdzają się super nawet po 2/3 latach, a dzięki temu, że otulacze sprzedawane są w kompletach nie trzeba używać stale jednego. Ta 100% bawełna jest sztywniejsza od Lulujo. Po praniu mięknie, ale… jest mimo to sztywniejsza. Nie każdy chce wydać jednorazowo tyle na pieluszki, ale z drugiej strony to wydatek na lata, jak przekonują moje Czytelniczki. Materiał wydaje się przewiewny i przyda się na pewno, jako lekki kocyk, czy ochrona od słońca w wózku lub foteliku. Ja z kupionego kompletu zostawiam sobie jeden wzór w paski. Zobaczę w lato, jak faktycznie będzie się sprawdzał przy moich Synkach. Osobiście wolałabym Lulujo z bambusem 🙂

Aden Anais pieluszka otulacz muślinowy paski

Aden Anais pieluszka otulacz muślinowy paski

 

Lodger, ach… Lodger 😉

Otulacz bawełniany w chmurki i miętowy

Wymiary: 120×120 cm

Skład: 100% bawełna

Cena:  w zależności od zestawu. Sam w chmurki 88 zł w MamaGama, ten miętowy mam z kompletu z szarym.

Lodger to marka, którą zaczęłam używać pod koniec zeszłego lata. Dopiero… a to mięsista bawełna, idealna do zawijania maluszków tuż po porodzie. Otulacze są naprawdę grube, także na gorące lato nie będą chłodzić, ale przydadzą się na wieczory na ogrodzie. Ceny może nie są zbyt niskie, ale ręczę za jakość. Wszystkie produkty tej marki są wykonane ze starannością i na zimę pewnie kupimy ich śpiworek i kapciochy. Mniejsze pieluszki, których używałam w zeszłym roku, po którymś praniu zaczęły się delikatnie mechacić. Nie straciły jednak ani koloru, ani kształtu, a mechacenie w sumie wyszło tylko na jednej z 3 pieluszek. Mam maszynkę do usuwania tych fafołków, więc dla mnie to nie jest problem. Duże otulacze polecam do ciaśniejszego owijania maluszków, szczególnie w chłodniejsze dni, te mniejsze pieluszki ze względu na swą delikatność, ale i grubość oraz chłonność przydadzą się do odbijania, wycierania buzi i innych rutynowych czynności.

Lodger otulacz chmurki miętowy Lodger otulacz chmurki miętowy

Jollein – otulacz bawełniany

Wymiary: 115×115 cm

Skład: 100% bawełna

Cena:  119 zł za 3 szt.

To otulacz dla mnie jeden z najgorszych. Miałam okazję testować je w ramach współpracy z Jollein na początku ich wejścia na polski rynek, a od tego momentu minęło już trochę czasu. Otulacz mam z kompletu z leśnymi zwierzątkami i przyznam, że dla mnie nie różni się on wiele od zwykłej tetry… Jest sztywny, mało przyjemny w dotyku, a do tego łatwo się zaczepia i pruje. Nie miałam już funduszy na zakup ich bambusowych otulaczy, ale te które mam są dla mnie bardzo kiepskie. Cena za 3 sztuki jest do przyjęcia, ale z upływem czasu wychodzi prawdziwa jakość tych produktów. Jest to dla mnie jeden z niewielu materiałów, które stanowczo każdemu odradzam. Przynajmniej jeśli chodzi o bawełnę, bo tak jak pisałam wyżej, bambusa w ręku nie miałam. Bardzo lubię za to ręczniki Jollein.

jollein otulacz bawełniany

jollein otulacz bawełniany

jollein otulacz bawełniany

Camomile London – bawełniany otulacz

Wymiary: 105×105 cm

Skład: 100% bawełna

Cena:  112 zł

To firma, o której nie słyszałam aż do momentu, w którym zaczęłam szukać różnych marek do testu. Znalazłam ją w Galerii Pogodnych Wnętrz. Tak przy okazji, u nich również zamówiłam tę drewnianą suszarkę do prania z Garden Trading, bo wypatrzyłam ją gdzieś w internecie i nie chciała mi przestać chodzić po głowie. Co do otulacza… To trochę inna jakość bawełny niż pozostałe. Nie jest do niczego podobna, bardzo przewiewna i dobra gatunkowo. Po praniu zachowuje kształt, nie mechaci się i nie traci koloru. Jak dla mnie, idealna do lekkiego okrycia maluszka lub podłożenia do spania pod plecki lub brzuszek. Materiał przypomina nieco Numero 74, ale jest sztywniejszy i trochę bardziej śliski. Marka na pewno nie kieruje swojego przekazu do zwykłej polskiej mamy, bo cena otulacza jest spora. Myślę, że znajdzie ona zwolenników wśród swojego rynku docelowego. Ja raczej nim nie jestem, choć otulacz uważam za bardzo dobry jakościowo.

Camomile London Blue Grey

Camomile London Blue Grey

Camomile London Blue Grey

Numero 74 – pieluszka bawełniana

Wymiary: 80×110 cm

Skład: 100% bawełna gazowa

Cena:  89 zł

Numero 74 to klasa sama w sobie. To jednak trochę inna półka niż przeciętne pieluszki. To pewien styl życia. Od momentu otwarcia woreczka z pieluszką zachwycam się jej zapachem. Nie wyprałam jej! Nie chcę stracić tego PERFUMU (?). To zapach handmadu i innego życia. Pieluszka jest miękka, ale nie aż tak jak Lulujo w serca. Ma dość duży rozmiar, a cenę sama oceń. Ta bawełna gazowa różni się od zwykłej bawełny… jest delikatniejsza i wydaje się bardziej przewiewna. To coś podobnego do Camomile London, ale Numero 74 jest bardziej mięciutkie. Nie wymagaj jednak od tej pieluszki, by chłodziła maluszka. To raczej coś do okrycia tak po prostu, gdy dziecko nie jest w lato przesadnie ubrane. Cały asortyment marki bardzo mi się podoba, ale cenowo nie stać mnie raczej, by całą wyprawkę z niej skompletować. Na próbę kupiłam pieluszkę oraz woreczek na pieluszki. Wydaje mi się, że materiał będzie trwały, bo jedna z polskich marek z podobną bawełną zmechacona przyszła już w pudełku. Od tej bym chciała, by jak najdłużej utrzymała swój zapach 🙂

Numero 74 szara pieluszka nana swaddle

Numero 74 szara pieluszka nana swaddle

Numero 74 szara pieluszka nana swaddle

Bamboom – pieluszki z organicznego bambusa

Wymiary: 80×80 cm

Skład: pierwsza: 100% bambus organiczny, druga: 80% bambus organiczny i 20% bawełna

Cena:  119 zł za 2 szt.

Pieluszki Bamboom bardzo mnie zaskoczyły. W opakowaniu wyglądały tak jak zwykła bawełna, ba, nawet wzór w kwiatki przypominał mi tetrę. Jakie było moje zdziwienie po dotknięciu tkaniny! Są super! 100% bambus nie jest zbyt gruby, ale mega solidny. Ta jakość naprawdę wprawiła mnie w osłupienie, bo nasze polskie bambusy są o wiele sztywniejsze i od razu wydają się chłodne, dzięki czemu są tak idealne na lato. Ten bambus jest mięciutki, ale nie mam wątpliwości, że w lato spełni swoje zadanie. Rozmiar 80×80 to takie minimum do okrycia noworodka, a jeśli chodzi o starsze dziecko to lepiej byłoby zainwestować w większy rozmiar. Obie pieluszki na pewno warto mieć na uwadze, jeśli szukasz wysokiej jakości.

Od firmy Bamboom dostałam też dla Olusia body z bambusa. Jest mega! Taki lejący materiał, bardzo cieniutki. Podejrzewam, że w lato to będzie prawdziwa petarda na upały.

Jak widzisz marek zagranicznych jest całkiem sporo. Miałam okazję podotykać, wyprać i przyjrzeć się tylko części z nich. Wybór i tak należy do Ciebie. Największym zaskoczeniem był dla mnie bambus Lulujo i Bamboom. Są między nimi jednak różnice w cenie i rozmiarze.

Od Beaty z Coodo mam kilka ważnych kwestii, które warto wiedzieć:

  • muślin to sposób tkania. Można go tkać z bawełny, bawełny organicznej, jak i bambusa;
  • bambus natomiast to to, z czego dana tkanina jest utkana, dlatego muślin może być bambusowy, jak i inne tkaniny.

Marki, które jeszcze mają w ofercie jakieś pieluszki to także Zara, Ikea albo Babymoov. Kupiłam jednak sporo tkanin, by sprawdzić, jakie są w dotyku i mój fundusz na więcej mi nie pozwolił. Myślę, że ta część testu tylko zachęci Cię do przeczytania tej o polskich markach. Według mnie z polskich materiałów na pewno wybierzesz coś dla siebie i to w cenie, która będzie Ci odpowiadać.

You Might Also Like

  • Ola

    Pochłonęłam tekst razem ze śniadaniem 🙂 Bardzo przydatny – ja akurat kupiłam w Ikei te „muślinowe ręczniczki”. W trakcie zakupów nie byłam jeszcze po lekturze Twoich wpisów i myślałam, że to po prostu taka grubsza tetra, ale rzeczywiście czuć ogromną różnicę w miękkości, po praniu szczególnie 🙂 Czekam na recenzję polskich marek, w wyprawce mam pieluszki i otulacz motherhood, niestety zdecydowałam się na flanelowy. Po pierwszym praniu już widać niewielkie zmechacenia, żałuję że nie postawiłam od razu na jakiś bambus, tym bardziej, że mój Jasiek też będzie majowy/czerwcowy. Może flanelki przydadzą się na chłodniejsze dni. Pozdrawiam i wypatruję kolejnych wpisów!

  • joanna

    Ja czytam już po zakupach, ale mimo to z wielką ciekawością. Mój Maluszek lada moment pojawi się na świecie i kupiłam już jakiś czas temu dla niego kocyk bambusowy z Lulujo i drugi w 100% z bambusa z Polskiej firmy. Cieszę się że trochę w ślepo udało mi się wybrać coś co polecasz bo jako że ciężko jest w ogóle dostać stacjonarnie otulacze nawet z domieszką bambusa musiałam się kierować instynktem, nie wiedząc nawet jakie powinny być w dotyku, co za tym idzie mając je już w domu nie mogłam się zdecydować czy dobrze czy źle wybrałam. I informacja odnośnie składu że 70% bambusa może nie chłodzić rozwiewa moje wątpliwości co do wyboru.

  • Piękne te wzorki – niemisiowe 🙂

  • Pingback: Test pieluszek i otulaczy - marki polskie - paniwozna.pl()

  • Macierzynstwo-raz!

    Piękne! 🙂 Cudowną masz kolekcję 🙂

  • Pingback: PLANUJEMY WYPRAWKĘ (MOJA LISTA) – DOM W KADRZE()